Uczą się od lepszych od siebie... wygrywając z nimi

08.03.2009
- Na przestrzeni rundy jesiennej z beniaminka staliśmy się jednym z głównych kandydatów do awansu - zaznacza Marek Mandla, trener III-ligowego BKS-u Stal Bielsko-Biała.
Zagłębie Sosnowiec, Przebój Wolbrom czy Dolcan Ząbki - zwycięstwa z takimi drużynami ucieszyłyby niejednego I-ligowca. Tymczasem w kończącym się okresie przygotowawczym stały się udziałem ledwie III-ligowej Stali. - Staramy się dobierać jak najmocniejszych sparingpartnerów, by móc się czegoś od nich nauczyć. Skąd nasze ostatnie wygrane? Po pierwsze, przeciwnicy czasem chyba nas lekceważą. Po drugie, swoje jednak potrafimy - uśmiecha się Mandla. Również dzięki udanym grom kontrolnym jego zespół nie ucieknie wiosną od presji głównego kandydata do wicemistrzostwa ligi.

- Do sezonu przystępowaliśmy jako drużyna, która zapewniła sobie występy na tym szczeblu dopiero po barażach. Po pół roku wszystko się zmieniło. Rywale podchodzą do spotkań z nami z zupełnie innym nastawieniem. Z beniaminka staliśmy się jednym z faworytów stawki - podkreśla szkoleniowiec bielszczan. Jednak aspekt sportowy to jedno, a organizacja klubu to drugie. Jeśli sprawy pozaboiskowe nie zostaną w Bielsku-Białej należycie ułożone, to i o awansie trudno będzie myśleć.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również