Tychy - Elana 1-3. Sędzia Garbowski pamiętał o czerwonej kartce

02.08.2011
Puchar Polski nie dla GKS-u Tychy. Lider II ligi przegrał w meczu rundy wstępnej z trzecią drużyną tych samych rozgrywek. Kolejne problemy miał natomiast sędzia Tomasz Garbowski...
Wydarzenie
A właściwie wydarzenia, które zaszły między 8. a 11. minutą meczu. Wtedy to Maciej Mańka, skrzydłowy tyszan, wypożyczony z Górnika Zabrze, najpierw w zamieszaniu po rzucie wolnym trafił w poprzeczkę, a chwilę później w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił minimalnie obok słupka. Gdyby wykorzystał którąś z tych okazji, spotkanie mogło się potoczyć zupełnie inaczej.

Bohater
Marcin Folc. Były napastnik sosnowieckiego Zagłębia jest ostatnio w dobrej formie strzeleckiej. W 59. minucie trafił do siatki z bardzo bliska po dobrze rozegranym rzucie wolnym.

Antybohater
Sędzia Tomasz Garbowski nie ma ostatnio najlepszych dni. Po słynnym już meczu w Katowicach, tym razem miał problemy... logistyczne. Dotarł na stadion w Jaworznie dopiero pół godziny przed początkiem meczu. Zachodziła obawa, że spotkanie się opóźni. Rozpoczęło się punktualnie, jednak sędzia nie zdążył się chyba odpowiednio rozgrzać i już w 3. minucie popełnił fatalny błąd. Michał Kojdecki, bramkarz GKS-u, faulował poza polem karnym będącego w sytuacji sam na sam Adama Młodzieniaka. Arbiter pokazał mu tylko żółtą kartę. Garbowski wyraźnie nie lubi pokazywać czerwonych...

Co ciekawego
- Trener Piotr Mandrysz zdecydował się wykorzystać mecz pucharowy do przetestowania zawodników rezerwowych. W porównaniu do meczu ligowego z Bytovią Bytów (4-0) w wyjściowym składzie doszło do 10 zmian. W "jedenastce" ostał się tylko Mariusz Masternak. "Drugi garnitur" nie zdał jednak egzaminu.

- W drugiej połowie Maciej Mańka dostał drugą żółtą kartkę. Tym razem sędzia Garbowski pamiętał o tym, że oznacza to wykluczenie zawodnika z boiska. Z rzutu wolnego po jego faulu trzeciego gola zdobyła Elana.

- W drugiej połowie tyszanie starali się ratować wynik meczu. W tym celu ich trener zaczął wpuszczać na boisko podstawowych zawodników, ale wiele to nie zmieniło.

- Torunianie też nie potraktowali meczu poważniej. W ich składzie w porównaniu do weekendowego starcia z Nielbą Wągrowiec zostało czterech zawodników. Okazało się, że Elana ma silniejsze rezerwy.

- Pierwszego gola torunianie zdobyli po dośrodkowaniu Młodzieniaka i celnym strzale głową Kelechiego Iheanacho, byłego gracza m.in. Wisły Kraków i Zagłębia Lubin. Zaś drugi padł po bezsensownej zabawie we własnym polu karnym Damiana Czupryny, którą ładnym uderzeniem zakończył Młodzieniak.

- Początkowe minuty meczu były niezwykle emocjonujące. Oba zespoły miały w tym czasie kilka znakomitych okazji, z których każda mogła zakończyć się golem. Z tej wymiany ciosów lepiej wyszli torunianie.

- Na trybunach samotnie siedział Robert Moskal, były trener m.in. GKS-u Katowice.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również