Turniej kibiców GKS-u Katowice się udał. Było, na co popatrzeć
09.02.2011
Rozgrywki grupowe
Rozgrywki turniejowe rozpoczęły zmagania drużyn Brynowa i Zachodu. Zarówno ten mecz, jak i dwa kolejne pokazały, że rywalizacja o wyjście z Grupy A będzie bardzo zacięta. Przed ostatnim meczem szanse na awans miały jeszcze trzy drużyny i gdyby nie zmarnowana przez piłkarza GOS-u na 25 sekund przed końcem meczu "setka", to właśnie tę drużynę, a nie Zachód oglądalibyśmy w dalszej rundzie.
Grupa B zdominowana została przez zespół Manhattanu, który już od pierwszego meczu pokazał się jako główny faworyt turnieju, pokonując drużynę zabrzańskiej Torcidy aż 5-1. Rywalizacja pomiędzy pozostałymi ekipami była znacznie bardziej wyrównana, a zwycięsko z niej wyszła drużyna Muchowca. Co ciekawe, w trakcie jednego z meczów na trybunach pojawiła się mała oprawa przygotowana przez kibiców z Giszowca.
Patrząc na wyniki losowania, Grupa C rysowała się jako grupa śmierci. Trudno było wskazać jednego faworyta czy outsidera. Nie dziwi więc fakt, że losy awansu ważyły się do samego końca. Ostatecznie do dalszej rundy awansowały ekipy WNC i Tauzena. Podobnie jak w grupie B, także i tym razem warto podkreślić postawę zasiadających na trybunach kibiców z Żor i przede wszystkim Górnika.
W Grupie D od początku z dobrej strony pokazywały się drużyny, które - jak się później okazało - zdobyły najwięcej punktów, czyli Ligota i Mysłowice. Z każdym meczem coraz lepiej poczynał sobie także Śląsk Cieszyński i być może, gdyby nie dość wczesne zakończenie turnieju przez ekipę Burowca, to właśnie tę drużynę oglądalibyśmy w ćwierćfinałach.
Ćwierćfinały
W pierwszym ćwierćfinale drużyna Kostuchny, posiadająca w swoim składzie najlepszego strzelca po zmaganiach grupowych (Norek - 6 bramek), gładko pokonała ekipę Muchowca 4-1. Kolejne dwa pojedynki były już znacznie bardziej wyrównane, a o zwycięstwach Ligoty i Manhattanu zdecydowały dopiero rzuty karne. Stawkę półfinalistów uzupełniła drużyna Tauzena, gromiąc Mysłowice 6-1.
Półfinały
Podobnie jak ćwierćfinałom, towarzyszyła im spora dawka emocji. W meczu Kostuchna - Ligota były one tak duże, że na parkiecie co chwilę dochodziło do zapalnych sytuacji. Nad całą sytuacją spokojnie panował jednak sędzia, choć i jemu trochę się "oberwało". Zaznaczmy od razu, że piłka nożna to męski sport, więc po turnieju nikt nie miał do siebie nawet najmniejszych pretensji. Wracając do samego meczu - dzięki bramce w samej końcówce do finału awansowała Ligota.
W drugim półfinale spotkały się ekipy Manhattanu i Tauzena. Tu, choć emocji również nie brakowało, było ich nieco mniej. Wpływ na to miała słabsza niż w rozgrywkach grupowych postawa Manhattanu, co przy rozkręcającym się Tauzenie nie mogło przynieść innego rezultatu jak zwycięstwo tych drugich.
Finały
Mecz o 3 miejsce był meczem bez większej historii. W głowach zawodników obu drużyn mocno tkwiła jeszcze półfinałowa porażka. W "małym finale" lepsza okazała się Kostuchna, pokonując Manhattan 3-2.
Finał zapowiadał się bardzo ciekawie. Z jednej strony waleczna drużyna Ligoty, z drugiej - rozpędzona ekipa Tauzena, która wydawała się być faworytem turnieju. Życie jednak napisało inny scenariusz. Po końcowym gwizdku nie było wątpliwości, kto jest lepszy - wynik 6-1 dla Ligoty mówi sam za siebie.
Po finale przyszła pora na część oficjalną. Nagrody i puchary trzem najlepszym drużyną wręczyli piłkarze GieKSy: Adrian Napierała, Kamil Cholerzyński i Paweł Olkowski. Nie zabrakło także nagród indywidualnych, które otrzymali Norek z Kostuchny - za tytuł króla strzelców turnieju (9 bramek), Hufa z Ligoty - dla najlepszego bramkarza oraz Arek z Manhattanu - dla najlepszego piłkarza.
Niedzielny turniej należy uznać za bardzo udany. Nie brakowało w nim sportowych emocji, a przy tym była świetna okazja, aby się lepiej poznać i choć trochę wypełnić tę trwającą bez końca przerwę w rozgrywkach. Cieszy na pewno także fakt współpracy z Urzędem Miasta Katowice i Zarządem Klubu, które zapewniły sporą część nagród.
Z kibicowskim pozdrowieniem,
Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice "SK 1964"
Rozgrywki turniejowe rozpoczęły zmagania drużyn Brynowa i Zachodu. Zarówno ten mecz, jak i dwa kolejne pokazały, że rywalizacja o wyjście z Grupy A będzie bardzo zacięta. Przed ostatnim meczem szanse na awans miały jeszcze trzy drużyny i gdyby nie zmarnowana przez piłkarza GOS-u na 25 sekund przed końcem meczu "setka", to właśnie tę drużynę, a nie Zachód oglądalibyśmy w dalszej rundzie.
Grupa B zdominowana została przez zespół Manhattanu, który już od pierwszego meczu pokazał się jako główny faworyt turnieju, pokonując drużynę zabrzańskiej Torcidy aż 5-1. Rywalizacja pomiędzy pozostałymi ekipami była znacznie bardziej wyrównana, a zwycięsko z niej wyszła drużyna Muchowca. Co ciekawe, w trakcie jednego z meczów na trybunach pojawiła się mała oprawa przygotowana przez kibiców z Giszowca.
Patrząc na wyniki losowania, Grupa C rysowała się jako grupa śmierci. Trudno było wskazać jednego faworyta czy outsidera. Nie dziwi więc fakt, że losy awansu ważyły się do samego końca. Ostatecznie do dalszej rundy awansowały ekipy WNC i Tauzena. Podobnie jak w grupie B, także i tym razem warto podkreślić postawę zasiadających na trybunach kibiców z Żor i przede wszystkim Górnika.
W Grupie D od początku z dobrej strony pokazywały się drużyny, które - jak się później okazało - zdobyły najwięcej punktów, czyli Ligota i Mysłowice. Z każdym meczem coraz lepiej poczynał sobie także Śląsk Cieszyński i być może, gdyby nie dość wczesne zakończenie turnieju przez ekipę Burowca, to właśnie tę drużynę oglądalibyśmy w ćwierćfinałach.
Ćwierćfinały
W pierwszym ćwierćfinale drużyna Kostuchny, posiadająca w swoim składzie najlepszego strzelca po zmaganiach grupowych (Norek - 6 bramek), gładko pokonała ekipę Muchowca 4-1. Kolejne dwa pojedynki były już znacznie bardziej wyrównane, a o zwycięstwach Ligoty i Manhattanu zdecydowały dopiero rzuty karne. Stawkę półfinalistów uzupełniła drużyna Tauzena, gromiąc Mysłowice 6-1.
Półfinały
Podobnie jak ćwierćfinałom, towarzyszyła im spora dawka emocji. W meczu Kostuchna - Ligota były one tak duże, że na parkiecie co chwilę dochodziło do zapalnych sytuacji. Nad całą sytuacją spokojnie panował jednak sędzia, choć i jemu trochę się "oberwało". Zaznaczmy od razu, że piłka nożna to męski sport, więc po turnieju nikt nie miał do siebie nawet najmniejszych pretensji. Wracając do samego meczu - dzięki bramce w samej końcówce do finału awansowała Ligota.
W drugim półfinale spotkały się ekipy Manhattanu i Tauzena. Tu, choć emocji również nie brakowało, było ich nieco mniej. Wpływ na to miała słabsza niż w rozgrywkach grupowych postawa Manhattanu, co przy rozkręcającym się Tauzenie nie mogło przynieść innego rezultatu jak zwycięstwo tych drugich.
Finały
Mecz o 3 miejsce był meczem bez większej historii. W głowach zawodników obu drużyn mocno tkwiła jeszcze półfinałowa porażka. W "małym finale" lepsza okazała się Kostuchna, pokonując Manhattan 3-2.
Finał zapowiadał się bardzo ciekawie. Z jednej strony waleczna drużyna Ligoty, z drugiej - rozpędzona ekipa Tauzena, która wydawała się być faworytem turnieju. Życie jednak napisało inny scenariusz. Po końcowym gwizdku nie było wątpliwości, kto jest lepszy - wynik 6-1 dla Ligoty mówi sam za siebie.
Po finale przyszła pora na część oficjalną. Nagrody i puchary trzem najlepszym drużyną wręczyli piłkarze GieKSy: Adrian Napierała, Kamil Cholerzyński i Paweł Olkowski. Nie zabrakło także nagród indywidualnych, które otrzymali Norek z Kostuchny - za tytuł króla strzelców turnieju (9 bramek), Hufa z Ligoty - dla najlepszego bramkarza oraz Arek z Manhattanu - dla najlepszego piłkarza.
Niedzielny turniej należy uznać za bardzo udany. Nie brakowało w nim sportowych emocji, a przy tym była świetna okazja, aby się lepiej poznać i choć trochę wypełnić tę trwającą bez końca przerwę w rozgrywkach. Cieszy na pewno także fakt współpracy z Urzędem Miasta Katowice i Zarządem Klubu, które zapewniły sporą część nagród.
Z kibicowskim pozdrowieniem,
Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice "SK 1964"
Polecane
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku