Trener Zagłębia: Strzeliliśmy cztery gole drużynie, która przerasta II ligę

24.07.2013
- Nie można mówić o przypadku jeśli strzela się cztery bramki. Przypadek jest wówczas, gdy oddaje się strzał, wiatr znosi piłkę i mamy gola - opowiadał na konferencji po meczu Warty z Zagłębiem Mirosław Kmieć.
- Gratuluję trenerowi Zagłębia wygranej, ale muszę powiedzieć - może szkoleniowiec rywali się ze mną zgodzi - ten wynik nieco zamazuje obraz gry, bo momentami to my prowadziliśmy grę - zaczął Marek Kamiński, opiekun Warty.

- Piłka jest okrutna, wygrywa zespół, który strzela więcej bramek... a Zagłębie zagrało dziś konsekwentnie. Rywale wyprowadzali szybkie kontry i strzelali gole. Już wyciągnęliśmy z tego wnioski i w sobotę powalczymy, by wynik był zupełnie inny. Nie wychodzimy z tego meczu zdruzgotani, a mocniejsi. Czy zespół Zagłębia oraz mój będą kandydatami do awansu, to dopiero zweryfikuje liga. Dziś możemy tylko snuć plany... - powiedział szkoleniowiec drużyny z Poznania.

- Przed meczem powiedziałem chłopakom, że jeśli chcemy zapisać się w historii tego klubu, to musimy zrobić rzecz przekraczającą nasze możliwości. Dziś graliśmy z zespołem Warty, która ma umiejętności ekstraklasowe. To było widać w każdym zagraniu... - opisywał Mirosław Kmieć.

- Jednak rywale nieco ułatwili nam zadanie, gdyż większość meczu grali długie piłki na Grzegorza Rasiaka, a to było bardzo czytelne i ułatwiało nam wyprowadzanie kontr. Nasze gole nie były przypadkowe. O przypadku możemy mówić, gdy strzelamy z 40 metrów, piłkę znosi wiatr i mamy gola - wskazał opiekun Zagłębia.

Trener zdradził również, że radość z tego zwycięstwa będzie w drużynie z Sosnowca trwała tylko do północy. - Od jutra przygotowujemy się do sobotniego meczu, w którym będziemy musieli zagrać inaczej - powiedział Kmieć.
Szkoleniowiec odniósł się także do bramki Bartłomieja Czarneckiego, który zaliczył trafienie w swoim debiucie w Zagłębiu. - Jak ja słyszę, że ktoś jest niepotrzebny, tyczkowaty, tak jak o Czarneckim napisali... to stwierdziłem, że jak go wezmę i coś z nim zrobię, to będzie moja zasługa - uśmiechał się trener.

- Moja wiedza mnie nie zawiodła, mój pomysł na jego grę wypalił. Chłopak wszedł i mnie nie zawiódł. "Zrobił" rzut karny, strzelił bramkę i pchnął zespół do zwycięstwa - podkreślił trener.
źródło: zaglebie.eu/ SportSlaski.pl

Przeczytaj również