Trener Zagłębia Sosnowiec: To jest sport PODOBNO profesjonalny...
15.10.2012
Przypomnijmy, że sosnowiczanie po dwóch tercjach meczu z Cracovią mogli jeszcze marzyć o korzystnym wyniku, bowiem przegrywali 2-4 i mieli za sobą dobrą, wygraną drugą odsłonę. To, co się stało w trzeciej tercji było trudne do wytłumaczenia nie tylko dla postronnych obserwatorów, ale nawet dla trenera Zagłębia. - Nie umiem wytłumaczyć, czym to jest spowodowane. Czy problemami organizacyjnymi w klubie? Czy okrojonym składem? To jest sport PODOBNO profesjonalny, a w profesjonalnym sporcie daje się z siebie wszystko przez 60 minut, a nie przez 20. Nam zaangażowania starczyło tylko na 20 minut drugiej tercji. Trzecia, to była katastrofa w wykonaniu moich zawodników i o to mam pretensje - stwierdził Podsiadło.
Mankamentów w swojej drużynie doszukiwał się też Rudolf Rohaczek, trener Cracovii, choć przecież wynik 11-2 mógł sugerować, że w jego zespole wszystko działało na "tip-top". - Zwracałem uwagę na straty w środkowej tercji nie tylko Patrikovi Valczakowi, ale też innym zawodnikom, bo takich strat było dziś ze 20-30, a wiadomo, czym to może grozić. Nie podobało mi się też to, że doświadczona, rutynowana pierwsza piątka po raz kolejny rozpoczyna mecz i dopuszcza do sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika. Tym razem Martin Voznik z tego gola nie strzelił, ale kilkakrotnie już straciliśmy w ten sposób gola w 1. minucie - wskazywał Rohaczek.
Czech był za to zadowolony z tego, że jego hokeiści wreszcie nie łapali bezsensownych kar. - To jest ważne. "Pasy" zawsze słynęły z tego, że nie grają brutalnie, nie mają dużo kar. I w tym kierunku chcemy iść - przyznał. W meczu z Zagłębiem ukarany podwójnie został tylko Valczak. To jednak nie oznacza, że spotkanie nie kosztowało Rohaczka dużo nerwów. - Czy było gorąco w szatni po drugiej tercji? A co, było słychać aż na stanowiskach dziennikarskich? - uśmiechnął się trener wicemistrzów Polski. - Fakt, dość głośno było w szatni...
Mankamentów w swojej drużynie doszukiwał się też Rudolf Rohaczek, trener Cracovii, choć przecież wynik 11-2 mógł sugerować, że w jego zespole wszystko działało na "tip-top". - Zwracałem uwagę na straty w środkowej tercji nie tylko Patrikovi Valczakowi, ale też innym zawodnikom, bo takich strat było dziś ze 20-30, a wiadomo, czym to może grozić. Nie podobało mi się też to, że doświadczona, rutynowana pierwsza piątka po raz kolejny rozpoczyna mecz i dopuszcza do sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika. Tym razem Martin Voznik z tego gola nie strzelił, ale kilkakrotnie już straciliśmy w ten sposób gola w 1. minucie - wskazywał Rohaczek.
Czech był za to zadowolony z tego, że jego hokeiści wreszcie nie łapali bezsensownych kar. - To jest ważne. "Pasy" zawsze słynęły z tego, że nie grają brutalnie, nie mają dużo kar. I w tym kierunku chcemy iść - przyznał. W meczu z Zagłębiem ukarany podwójnie został tylko Valczak. To jednak nie oznacza, że spotkanie nie kosztowało Rohaczka dużo nerwów. - Czy było gorąco w szatni po drugiej tercji? A co, było słychać aż na stanowiskach dziennikarskich? - uśmiechnął się trener wicemistrzów Polski. - Fakt, dość głośno było w szatni...
Polecane
Polska Hokej Liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku