Trener wicemistrza III ligi: Największa niespodzianką jesteśmy my

16.10.2010
- Wszyscy patrzą na nas przez pryzmat poprzednich sezonów. Ale BKS Stal Bielsko-Biała to już zupełnie inny zespół, który jednocześnie pracuje też w innych warunkach - mówi Marek Mandla.
Aż przez osiem kolejek tego sezonu piłkarze BKS-u Stal Bielsko-Biała pozostawali niepokonani. W tej dziewiątej nieoczekiwanie uznać musieli jednak wyższość beniaminka, Polonii Łaziska Górne. Co na to Marek Mandla? - Jeśli spyta mnie pan, kto jest głównym faworytem do awansu, to odpowiem, że naprawdę trudno go wskazać. Wiem natomiast, kto zasługuje na miano największej niespodzianki początku sezonu. My... - uważa.

Zaskakujące słowa? Nie do końca. Owszem, drużyna z Rychlińskiego to wicemistrz ligi z dwóch poprzednich lat, ale statystyka wszystkiego w tym przypadku nie oddaje. - Ludzie patrzą na nas właśnie przez pryzmat tego, co było. Tymczasem BKS to już zupełnie inny zespół, który jednocześnie pracuje też w innych warunkach - tłumaczy Mandla, ale od razu dodaje: - To nie zwalnia nas oczywiście od obowiązku dawania z siebie wszystkiego. I - proszę mi wierzyć - ja wiem, że tych chłopaków stać na naprawdę wiele - podkreśla.

Zadania nie ułatwiają mu natomiast urazy. - Na długo straciliśmy Darka Ruckiego. Problemy ze zdrowiem mieli też Marcin Rejmanowski i Łukasz Witor... - wylicza Mandla.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również