Trener wicelidera III ligi: Blisko Ruchu jesteśmy tylko w tabeli

24.05.2010
- Pokazaliśmy w sobotę tym wszystkim "fachowcom", którzy odmawiali nam ambicji, że potrafimy grać. Żal tylko, że mamy takich fachowców - mówi Marek Mandla, trener BKS-u Stal Bielsko-Biała.
Porównanie meczu lidera z wiceliderem do pojedynku Dawida z Goliatem wydawać mogłoby się pewnym nadużyciem, gdyby nie to, że powszechnie znane są problemy, z jakimi boryka się bialski klub. - Szacunek dla moich chłopaków za walkę i ambicję, bo tak naprawdę w każdym aspekcie Zdzieszowice są od nas lepsze - finansowym, organizacyjnym i personalnym. Pokazaliśmy jednak tym wszystkim "fachowcom", którzy po porażce z Pniówkiem już byli niecierpliwi, odmawiali nam ambicji, że potrafimy grać. Żal tylko, że mamy takich fachowców - denerwuje się szkoleniowiec bielszczan.

W zeszłym tygodniu południe Polski zostało mocno dotknięte powodzią. Nie ułatwiało to też sytuacji klubom sportowym. - Z naszej perspektywy wszystkie powodzie powodują, że warunki się wyrównują. Można powiedzieć, że my mamy taki stan na okrągło. Nie mamy swojego boiska, nie zawsze inne drużyny chcą nas na swoje boiska wpuszczać. Przed meczem ze Zdzieszowicami mieliśmy na zewnątrz tylko dwa treningi. Taki Kamil Ozimina był na rozruchu dopiero dzień przed spotkaniem. Czy można się w takim razie dziwić, że tak długo czekałem ze zmianami? - pyta na zakończenie Mandla.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również