Trener Skry: Byliśmy lepsi, ale zapomnieliśmy, że gra się do końca

05.09.2011
Skra Częstochowa, beniaminek III ligi, miała w Łaziskach Górnych przewagę. Do domu wracała jednak bez punktów, bo gospodarzom dał zwycięstwo strzał z... czwartej minuty doliczonego czasu gry.
Dawid Kaszok, zdobywca gola, dającego pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, nie posiadał się z radości. - Widziałem, że Mariusz Komar przepycha się w murze i robi w nim lukę, więc uderzyłem w wolne miejsce. Bramkarz popełnił błąd i możemy się cieszyć, bo wygraliśmy trudny mecz - mówił 21-latek.

Jego trener, Piotr Mrozek, przyznał jednak, że te punkty Polonii się nie należały. - Nie zasłużyliśmy na to zwycięstwo, jednak futbol nie jest sprawiedliwy. Cieszę się z wygranej, ale martwię kolejną kontuzją - powiedział szkoleniowiec, odnosząc się do urazu, który spowodował, że Michał Majsner musiał pojechać do szpitala.

- W drugiej połowie byliśmy zdecydowanie lepsi, ale zapomnieliśmy, że mecz trwa do ostatniego gwizdka - skwitował Jan Woś, trener częstochowian.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również