Trener Sarmacji: Od początku sezonu czułem, że coś jest nie tak

09.09.2009
Zarząd Sarmacji Będzin odwołał ze stanowiska pierwszego szkoleniowca Artura Szymkowskiego. Jego następcą został Artur Mosna, prowadzący ostatnio Milenium Wojkowice.
Trener Artur Szymkowski jeszcze przed spotkaniem z Zielonymi Żarkami otrzymał ultimatum. W przypadku braku zwycięstwa miał pożegnać się z posadą. Sarmacja jednak wygrała i nerwowych ruchów nie było. - Po tym meczu rozmawiałem z prezesem i wydawało mi się, że ewentualna porażka w kolejnej potyczce nie będzie już brzemienna w skutkach - twierdzi były już szkoleniowiec będzinian. Zespół stracił jednak punkty  z rewelacyjnym beniaminkiem IV-ligi, Skrą Częstochową, i zmiana na "stołku trenerskim" stała się faktem. - Dwie z tych trzech przegranych odnieśliśmy z zespołami z czołówki (Skra i MKS Myszków - przyp. red.), w dodatku na wyjeździe. Co więcej, były to minimalne przegrane, zaledwie jedną bramką. Dlatego nie ukrywam, że jestem zaskoczony tą decyzją - dodaje.

- Brak zadowalających wyników - tak tłumaczy przyczyny dymisji Dariusz Tokarski, prezes klubu. - Dokonaliśmy z zarządem szczegółowej analizy pracy szkoleniowca i postanowiliśmy coś zmienić. Przez półtora roku dobrze poznaliśmy trenera i jesteśmy mu wdzięczni za pracę jaką wykonał, ale na tym etapie konieczna była zmiana. Drużynie potrzebny jest nowy impuls - podkreśla "sternik" Sarmacji. - Od początku sezonu czułem, że coś jest nie tak. Prezes działa w sporcie od niedawna i myślę, że decyzja została podjęta zbyt pochopnie. Brak było zaufania wobec mojej osoby. Straty do czołówki nie były duże - z żalem mówi Szymkowski. - Na pewno nie było tak, że szkoleniowiec nie otrzymał kredytu zaufania - odpowiada Tokarski.

Jak się jednak okazuje Szymkowski pozostaje w klubie. - Jestem nadal pracownikiem MOS-u. Najprawdopodobniej będę teraz trenował młodzież. Jednocześnie wybieram się na kolejne kursy szkoleniowe. Nie ukrywam, że chciałbym nadal pracować z seniorami i jeśli pojawi się ciekawa propozycja, to zamierzam z niej skorzystać - zapewnia były opiekun m.in. Górnika MK Katowice.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również