Trener rywala Rozwoju oburzony. Mirosław Smyła bagatelizuje

31.10.2011
Spore kontrowersje wywołała końcówka spotkania Rozwoju Katowice z TOR-em Dobrzeń Wielki. Katowiczanie na 2 minuty przed końcem strzelili zwycięskiego gola, z czym nie mogli się pogodzić goście.
Bramkarz gości za długo trzymał piłkę w polu karnym, więc sędzia Maciej Krzyżowski podyktował rzut wolny pośredni z 13. metrów, który na bramkę zamienił Rafał Lis. - Mądrze się zabarykadowaliśmy, co przynosiło efekt. Chcieliśmy bardzo wywalczyć jakieś punkty, które podbudowałyby chłopaków. Dlatego dla mnie to, co zrobił arbiter, to po prostu skandal! Gdybym był obserwatorem, to ten pan nie sędziowałby już III ligi - grzmiał Sławomir Sieńczewski, grający szkoleniowiec beniaminka.

Bramkarz trzymał jednak piłkę aż przez 12 sekund! - Cały zespół TOR-u pracował na odgwizdanie przewinienia. Bramkarz przedłużał grę, ile tylko się dało, kilka razy w "jego sprawie" interweniował masażysta, a chyba nie było takiej potrzeby - ripostował Mirosław Smyła, trener lidera III ligi.
źródło: Sport

Przeczytaj również