Trener Rekordu tonuje nastroje: na świętowanie nie pora
26.02.2014
<div align="justify">W poniedziałek ekipa z Cygańskiego Lasu zwyciężyła 3-2 w szlagierowej konfrontacji w Krakowie z Wisłą Krakbet. Tym samym powiększyła przewagę nad krakowianami. Najbliżej bielszczan w tabeli, ze stratą tylko dwóch „oczek”, jest wciąż Pogoń '04 Szczecin. – Wygrana z Wisłą to kolejny krok, kolejna bitwa, ale do celu, który sobie założyliśmy droga wciąż jest przecież daleka. Liga się nie skończyła w poniedziałek – mówi Adam Kryger, szkoleniowiec bielskiego Rekordu.
Sam mecz z krakowianami miał zacięty przebieg, a wynik ważył się do końcowych sekund. – Równie dobrze mogliśmy go przegrać. Skończył się pozytywnie, ale studzimy zapędy i wracamy do normalnej pracy. Jak już mówiłem wiele razy mistrzostwa nie wygrywa się z drużynami z czołówki, ale tymi teoretycznie słabszymi. My wygraliśmy z Wisłą, Wisłą z Pogonią, a Pogoń z nami. Tu więc bilans jest na remis. Liczy się teraz kto się potknie w meczach z pozycji faworyta. Rozluźnienie może drogo kosztować – dodaje trener „biało-zielonych”, zespołu lidera ekstraklasowych rozgrywek w futsalu.</div>
Sam mecz z krakowianami miał zacięty przebieg, a wynik ważył się do końcowych sekund. – Równie dobrze mogliśmy go przegrać. Skończył się pozytywnie, ale studzimy zapędy i wracamy do normalnej pracy. Jak już mówiłem wiele razy mistrzostwa nie wygrywa się z drużynami z czołówki, ale tymi teoretycznie słabszymi. My wygraliśmy z Wisłą, Wisłą z Pogonią, a Pogoń z nami. Tu więc bilans jest na remis. Liczy się teraz kto się potknie w meczach z pozycji faworyta. Rozluźnienie może drogo kosztować – dodaje trener „biało-zielonych”, zespołu lidera ekstraklasowych rozgrywek w futsalu.</div>
Polecane