Trener Rekordu po meczu z Wisłą: Zagraliśmy w stylu Czańca

12.11.2011
W meczu kończącym rozgrywki II grupy IV ligi, wicelider Rekord Bielsko-Biała pokonał 2-0 beniaminka z Wisły. - Zagraliśmy bez fajerwerków, ale zwycięstwo cieszy - mówi trener Mirosław Szymura.
Zespół z Cygańskiego Lasu przezimuje na drugiej pozycji ze stratą dwóch punktów do LKS-u Czaniec. - I my dzisiaj zagraliśmy troszeczkę w stylu Czańca. Pewnie w obronie, bo oprócz sytuacji, w której goście domagali się rzutu karnego nie przypominam sobie okazji dla Wisły. Byli groźni w kontratakach, próbowali grać piłką, próbowali przy stałych fragmentach gry, ale nasi obrońcy i bramkarz radzili sobie z tym bez problemów - chwali Szymura.

Bolączką Rekordzistów była natomiast nieskuteczność. - Dwie sytuacje miał Andrzej Maślorz już do przerwy. W pierwszej uderzył za szybko i bramkarz sparował jego uderzenie. W drugiej można się było pokusić o podyktowanie rzutu karnego, bo mijał bramkarza i został przez niego zahaczony. W drugiej połowie to samo - brakowało kropki nad i, tej drugiej bramki, która w końcu wpadła i to uspokoiło ten mecz. Wygraliśmy zasłużenie. Bez fajerwerków, ale to zwycięstwo cieszy - przyznaje.

Szkoleniowiec bielszczan podkreśla, że zawodnicy dobrze wykonali swoje zadanie. - Nie był to porywający mecz, ale była to 15. kolejka i to też ma jakieś swoje przełożenie. Drużyna Wisły, jeśli nas czymś zaskoczyła, to pozytywnie. Zespół który próbuje grać i ma na to jakiś pomysł, ciekawie rozwiązują stałe fragmenty gry, także w defensywie. Do moich chłopaków mogę mieć jedynie troszkę zastrzeżeń, co do skuteczności, bo gdyby jej procent był wyższy, to nie byłoby tak nerwowo do samego końca - kończy Mirosław Szymura.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również