Trener Przyszłości: Radość podobna jak po finale Ligi Mistrzów
01.05.2013
Po zakończeniu spotkania z BKS-em Stal Bielsko-Biała, cieszyliście się jak po finale Ligi Mistrzów. Aż taka ulga, że wreszcie wygraliście na wyjeździe?
Tomasz Sosna, trener Przyszłości Rogów: - Może to nie był finał Ligi Mistrzów, ale radość myślę, że podobna. W finale Champions League już na pewno nie będę, ale dzisiaj i tak mogę być bardzo dumny z chłopaków, bo zostawili wiele serca na boisku i wykonali kawał dobrej roboty. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu senna, byliśmy jakby trochę przestraszeni, ale udało się nie stracić bramki, co okazało się kluczowe.
Po przerwie wyszliście jakby odmienieni.
- Zaczęliśmy drugą połowę wyśmienicie. Powinniśmy byli w 15 minut strzelić trzy bramki i na pewno bym siedział spokojniej na ławce, a radość byłaby już trochę przytłumiona. Przewagę miało Bielsko, ale my się tak nastawiliśmy, że oddajemy im pole i musimy grać tym, na co nas stać, bo nie mamy innego wyjścia. Dziś się okazało, że przy odrobinie szczęścia może to być skuteczne.
Pewnie zdawał pan sobie sprawę, że w Bielsku-Białej jeszcze nikt w tym sezonie nie wygrał, tymczasem wy wyszliście po przerwie jak po swoje...
- Powiem szczerze, że nawet tego nie wiedziałem. Tym bardziej chwała chłopakom, że tego dokonali. Mogło to jednak być bardziej okazałe zwycięstwo. Cieszę się tym bardziej, że poradziliśmy sobie mimo kolejnych wyrw w drużynie. Do kontuzjowanych zawodników dołączają Lalko i Paś. Gdyby mecz był przegrany i do tego doszłyby jeszcze poważne ubytki kadrowe, to byłbym bardzo załamany. A tak, mamy teraz 10 dni na lizanie ran, zobaczymy, na ile to są poważne urazy. Jeśli poważne, to już czekają następni na ich miejsce.
Znów jesteście liderem. Po zimowych osłabieniach i kilku wiosennych meczach byliście skreślani przez wszystkich, każdy mówi tylko o Skrze i Odrze Opole, a wy się trzymacie w tej czołówce.
- Bardzo byśmy się cieszyli, gdyby tak zostało do końca. Mieliśmy takie założenia. Chłopcy grają dla swojej przyjemności, ale też mają sportowe ambicje i na pewno chcieliby utrzymać pierwsze miejsce. Już się pojawiają krytyczne głosy pod naszym adresem, dużo jest narzekań szczególnie w internecie, od anonimowych "bohaterów", a to też trafia do głów zawodników i może im przeszkadzać w grze. Tym bardziej więc cieszymy się z tego zwycięstwa i chcemy uzbierać jak najwięcej punktów.
Przyszłość Rogów to też dla pana świetna promocja. O ile się nie mylę, to pana pierwsza samodzielna praca trenerska, więc ta drużyna to pana autorski projekt.
- Jestem w tym klubie już 3,5 roku, ale wie pan, zwycięstwo to jest sukces przede wszystkim zawodników. Porażkę trener powinien wziąć na siebie. Oni swoją grą zapracowali na pochwały.
Na koniec chciałbym spytać o Kamila Benauera, który dziś pokazał się z bardzo dobrej strony. Co pan może powiedzieć o tym chłopaku? Jest w stanie osiągnąć wiele?
- Na pewno może coś osiągnąć. Zresztą zimą był sprawdzany przez Piasta Gliwice. To była nasza bardzo silna strona na jesień. Kamil w pierwszych wiosennych meczach nie wyglądał tak dobrze, ale dziś pokazał duże możliwości i mam nadzieję, że to będzie dla niego przełamanie. Gdyby koledzy wykorzystywali jego podania, mógł być królem asyst. To jest właśnie jego gra, pojedynki, dynamika. Po tym meczu powinien wrócić na swoje tory.
Rozmawiał Michał Trela.
Tomasz Sosna, trener Przyszłości Rogów: - Może to nie był finał Ligi Mistrzów, ale radość myślę, że podobna. W finale Champions League już na pewno nie będę, ale dzisiaj i tak mogę być bardzo dumny z chłopaków, bo zostawili wiele serca na boisku i wykonali kawał dobrej roboty. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu senna, byliśmy jakby trochę przestraszeni, ale udało się nie stracić bramki, co okazało się kluczowe.
Po przerwie wyszliście jakby odmienieni.
- Zaczęliśmy drugą połowę wyśmienicie. Powinniśmy byli w 15 minut strzelić trzy bramki i na pewno bym siedział spokojniej na ławce, a radość byłaby już trochę przytłumiona. Przewagę miało Bielsko, ale my się tak nastawiliśmy, że oddajemy im pole i musimy grać tym, na co nas stać, bo nie mamy innego wyjścia. Dziś się okazało, że przy odrobinie szczęścia może to być skuteczne.
Pewnie zdawał pan sobie sprawę, że w Bielsku-Białej jeszcze nikt w tym sezonie nie wygrał, tymczasem wy wyszliście po przerwie jak po swoje...
- Powiem szczerze, że nawet tego nie wiedziałem. Tym bardziej chwała chłopakom, że tego dokonali. Mogło to jednak być bardziej okazałe zwycięstwo. Cieszę się tym bardziej, że poradziliśmy sobie mimo kolejnych wyrw w drużynie. Do kontuzjowanych zawodników dołączają Lalko i Paś. Gdyby mecz był przegrany i do tego doszłyby jeszcze poważne ubytki kadrowe, to byłbym bardzo załamany. A tak, mamy teraz 10 dni na lizanie ran, zobaczymy, na ile to są poważne urazy. Jeśli poważne, to już czekają następni na ich miejsce.
Znów jesteście liderem. Po zimowych osłabieniach i kilku wiosennych meczach byliście skreślani przez wszystkich, każdy mówi tylko o Skrze i Odrze Opole, a wy się trzymacie w tej czołówce.
- Bardzo byśmy się cieszyli, gdyby tak zostało do końca. Mieliśmy takie założenia. Chłopcy grają dla swojej przyjemności, ale też mają sportowe ambicje i na pewno chcieliby utrzymać pierwsze miejsce. Już się pojawiają krytyczne głosy pod naszym adresem, dużo jest narzekań szczególnie w internecie, od anonimowych "bohaterów", a to też trafia do głów zawodników i może im przeszkadzać w grze. Tym bardziej więc cieszymy się z tego zwycięstwa i chcemy uzbierać jak najwięcej punktów.
Przyszłość Rogów to też dla pana świetna promocja. O ile się nie mylę, to pana pierwsza samodzielna praca trenerska, więc ta drużyna to pana autorski projekt.
- Jestem w tym klubie już 3,5 roku, ale wie pan, zwycięstwo to jest sukces przede wszystkim zawodników. Porażkę trener powinien wziąć na siebie. Oni swoją grą zapracowali na pochwały.
Na koniec chciałbym spytać o Kamila Benauera, który dziś pokazał się z bardzo dobrej strony. Co pan może powiedzieć o tym chłopaku? Jest w stanie osiągnąć wiele?
- Na pewno może coś osiągnąć. Zresztą zimą był sprawdzany przez Piasta Gliwice. To była nasza bardzo silna strona na jesień. Kamil w pierwszych wiosennych meczach nie wyglądał tak dobrze, ale dziś pokazał duże możliwości i mam nadzieję, że to będzie dla niego przełamanie. Gdyby koledzy wykorzystywali jego podania, mógł być królem asyst. To jest właśnie jego gra, pojedynki, dynamika. Po tym meczu powinien wrócić na swoje tory.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane