Trener nowego III-ligowca: Potrzebujemy teraz sześciu młodzieżowców

06.06.2010
MKS, mimo dwóch silnych kontrkandydatów do awansu, już na trzy kolejki przed końcem rozgrywek uzyskał promocję z IV ligi. - Nie jest to niespodzianka - nie ukrywa trener zespołu, Krzysztof Całus.
Przed rozpoczęciem rundy rewanżowej wydawało się, że walka w I grupie IV ligi będzie trwać do samego końca. Z czołowej trójki, która jesienią osiągnęła znaczną przewagę nad resztą peletonu, najwięcej szumu transferami zrobiła Skra Częstochowa, natomiast w komfortowej sytuacji była Victoria Jaworzno - bez porażki na koncie.

"Czaił się" MKS Myszków, który wiosną okazał się bezkonkurencyjny. Wygrał 10 spotkań, a najlepiej jego przewagę obrazuje majowe zwycięstwo z Victorią, aż 4-0! - Mieliśmy odpowiednich ludzi, wykonaliśmy należycie swoją robotę. Zaskoczenia nie ma - przyznaje uradowany Całus, który na początku wiosny miał jednak trochę obaw. - Najpierw nie chciała odpuścić zima, przez co musieliśmy trenować w hali. Później te odwołane kolejki... - wspomina.

Na maratonie to jednak jego zespół wyszedł najlepiej. W maju, gdy do rozegrania było sześć spotkań, zdobył 22 bramki! - Mam już listę zawodników, którzy mogliby wzmocnić zespół. Pytanie, czy będą chcieli u nas grać? - zastanawia się szkoleniowiec, który przede wszystkim rozgląda się za młodzieżą.

- W III lidze na boisku musi być co najmniej trzech młodzieżowców. Naturalnie więc rozglądamy się za takimi piłkarzami. Żeby był komfort, przydałoby się nam ich w zespole sześciu. Dwóch takich, którzy poradzą sobie w nowym sezonie, już mamy - zaznacza Całus.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również