Trener lidera nie byłby w stanie wyżyć jedynie z piłki

19.09.2009
- Skłamałbym, gdybym stwierdził, że nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy - cieszy się Andrzej Polak, szkoleniowiec Oderki Opole, która jak burza zmierza po awans do III ligi.
W swoim premierowym sezonie Oderka Opole nie ma sobie równych w opolskiej grupie IV ligi. Podopieczni Andrzeja Polaka po 6. kolejkach nie stracili jeszcze punktów i jako najskuteczniejsza ekipa w stawce są głównym kandydatem do awansu. - Skłamałbym, gdybym stwierdził, że nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Choć obejmując drużynę miałem do dyspozycji wielu graczy, którzy nie mieścili się w składach swoich byłych klubów, wierzyłem, że uda nam się wspólnymi siłami stworzyć niezły kolektyw - przyznaje szkoleniowiec Oderki.

- Przepracowaliśmy solidnie okres przygotowawczy, więc nie obawiałem się, że coś pójdzie nie po naszej myśli. Cały czas musimy jednak poprawiać zgranie, bo mimo zwycięstw, nasza gra nie jest pozbawiona błędów - dodaje Polak, który zakotwiczył Opolu, gdy po sensacyjnym awansie MKS-u Kluczbork na zaplecze ekstraklasy nie przedłużono z nim umowy.

- Zawód trenera jest - oprócz nauczyciela wychowania fizycznego - moim drugim zajęciem. Wciąż nie jestem w stanie rozgraniczyć tych rzeczy, bo "z piłki" na chwilę obecną nie byłbym w stanie wyżyć. Zajmując się wyłącznie trenerką byłoby łatwiej o czas na dodatkowy rozwój, samokształcenie i większe poświęcenie drużynie - wzdycha opiekun opolan. - Mimo, że klub boryka się z trudnościami organizacyjnymi i brakuje nam boisk do gry, mam nadzieję, że w niedługim czasie w Opolu powstanie ośrodek szkoleniowy z prawdziwego zdarzenia. Wtedy wszystkim ludziom związanym z piłką będzie zdecydowanie łatwiej - kończy Andrzej Polak.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również