Trener III-ligowca: Jak dziś zasieję ziarno, to za tydzień nie wyrośnie

04.08.2010
- Cieszę się, że udało nam się zmontować ekipę, bo na początku nie wyglądało to dobrze. Nie mam zawodników takich, jakich bym chciał, ale wszystko to była totalna partyzantka - mówi Marek Mandla.
W pierwszym oficjalnym, choć nieszczególnie ważnym, meczu tego sezonu, BKS Stal pokonał po dogrywce IV-ligowy MRKS Czechowice-Dziedzice. Zwycięstwo nie przyszło bielszczanom łatwo, zwłaszcza że rywal kończył mecz w dziewiątkę, a spotkanie i tak trwało 120 minut. - Traktowaliśmy to jak trening. Może w styczniu inaczej byśmy podeszli do regionalnego Pucharu Polski, ale teraz graliśmy z marszu. Kilku zawodnikom odpuściliśmy. Oczywiście, w każdym meczu gra się o zwycięstwo, ale nie ono było dla nas priorytetem. Cały czas zmieniamy, szukamy, mieszamy. Budujemy nową drużynę - tłumaczy szkoleniowiec bialskiej Stali.

Choć do inauguracji rozgrywek III ligi pozostało już tylko dziesięć dni, Mandla nie wie, czy zespół w starciu ze Skałką Żabnica zaprezentuje się lepiej niż przeciwko czechowiczanom. - Jak dzisiaj zasieję ziarno i je podleje, to za tydzień i tak nie wyrośnie. Czasem w drużynie upłynie pół roku, rok, dwa lata i... i tak nic z tego nie ma. Budujemy zespół od zera, łącznie z taktyką czy sferą mentalną - przyznaje Mandla.

Wydaje się, że w lecie wicemistrz poprzedniego sezonu został raczej osłabiony niż wzmocniony. Z tą tezą zgadza się trener. - Doznaliśmy wielkich ubytków zarówno ilościowo, jak i jakościowo. Odeszli zawodnicy nietuzinkowi. Tacy, którzy kształtowali oblicze tej drużyny - Papatanasiu, Profic, Suchowski. Nie mogłem ściągnąć w ich miejsce takich piłkarzy, jakich bym chciał. To była totalna partyzantka. Teraz trzeba opracować dla nich najlepszy system gry. I tak się cieszę, że udało się tę ekipę zmontować, bo na początku przygotowań nie wyglądało to zbyt optymistycznie - mówi były szkoleniowiec Walki Zabrze.

Po tym jak BKS zajmował w poprzednich dwóch sezonach drugie miejsca, Mandla twierdził, że przy tych warunkach jakie mieli, to było mistrzostwo świata. - Teraz będzie jeszcze trudniej. Tamta drużyna była właściwie gotowa, zgrana. Nie walczyliśmy o awans, tylko o trzy punkty w każdym meczu. Okazało się, że jesteśmy na tyle mocni, że była szansa na II ligę. Tym razem też będziemy grać o zwycięstwo w każdym spotkaniu, ale co z tego wyniknie? Sam nie wiem. Na budowę drużyny potrzeba czasu. Może zajmie to nawet całą rundę? - zastanawia się.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również