Trener GKS-u Tychy szuka alternatyw. "Mańkę czeka wiele pracy"

04.08.2011
Przegrany pucharowy mecz GKS-u Tychy z Elaną Toruń posłużył trenerowi Piotrowi Mandryszowi jako poligon doświadczalny. Jakie wnioski można wyciągnąć z jego eksperymentów?
Niespecjalnie udało się przesunięcie Damiana Czupryny ze środka pola na bok obrony. Zawodnik w pierwszej połowie nieodpowiedzialnie próbował dryblować w polu karnym, co skończyło się drugim golem dla torunian. - Szukam rozwiązań alternatywnych. Nie ukrywam, że Damian w środku pola przegrywa rywalizację z Mateuszem Kupczakiem (wypożyczony z Podbeskidzia - red.), a, że jest młodzieżowcem, warto znaleźć dla niego miejsce na boisku, bo runda jest długa i nie wiadomo jak będzie wyglądała nasza sytuacja kadrowa w przyszłości - tłumaczy Mandrysz.

W starciu z Elaną do tyskiej drużyny wrócił też Maciej Mańka, który jest teraz piłkarzem Górnika Zabrze. Był aktywny, ale zmarnował dwie znakomite sytuacje bramkowe, a w drugiej połowie dodatkowo został wyrzucony z boiska. - To ambitny chłopak, ale wszyscy wiedzą, że nie jest jeszcze przygotowany do gry w pełnym wymiarze czasowym. Kontuzja, której doznał wiosną, nie pozostała bez wpływu na jego dyspozycję. Pamiętajmy też, że w Górniku owszem, grał, ale w Młodej Ekstraklasie, więc teraz musi nadrabiać braki. Czeka go wiele pracy, by walczyć o miejsce w wyjściowym składzie - nie ukrywa szkoleniowiec lidera II ligi.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również