Trener chciałby pozyskać zawodnika. Przeszkodą... brak kopalni

26.11.2009
- Drużyny z dołu tabeli w naszej lidze wcale nie są słabe. Powiem więcej, widziałbym chętnie kilku ich graczy w moim zespole - mówi Krzysztof Całus, trener MKS-u Myszków.
Między pierwszą a ostatnią drużyną w IV lidze jest przepaść. I punktowa, i organizacyjna. Ale już drużyny ze środka tabeli, a nawet niektóre z jej dolnej części... - Prezentują wysoki poziom - przekonuje szkoleniowiec MKS-u, który na wiosnę prawdopodobnie bić się będzie o awans. W związku z tym w Myszkowie planują wzmocnienia.

Całusowi w oko szczególnie wpadły drużyny z Mysłowic, a więc Górnik 09 i Górnik Wesoła. - Wcale nie są słabi. Chciałbym widzieć paru zawodników stamtąd u siebie - zdradza. Czy zatem Myszków już wkrótce wybierze się na łowy na Górny Śląsk? Nic z tych rzeczy. A rzecz rozchodzi się o... kopalnię. - W tych klubach zawodnicy często są również górnikami. A my nie jesteśmy im w stanie zagwarantować pracy pod ziemią. Tymczasem to jest dla nich sprawa priorytetowa, bo po zakończeniu kariery to właśnie na kopalni będą dorabiać do emerytury - wskazuje Całus.

- Już były takie przypadki. Krzysztof Witek, wówczas gracz Górnika Wesoła, otrzymał kiedyś propozycję z Odry czy Podbeskidzia. Rzeczywiście, był bardzo dobry. Ale to w Wesołej był związany z kopalnią i nie poszedł grać wyżej - wspomina trener.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również