Trener BKS-u tasuje bramkarzami, bo... nie ma drużyny rezerw

14.05.2010
W ostatnim czasie Marek Mandla, trener BKS-u Stal, bardzo chętnie zmieniał bramkarzy. W sześciu minionych kolejkach Marek Żebrowski i Mateusz Rosół, rozegrali po trzy mecze. I to nie pod rząd.
Przez większość sezonu podstawowym bramkarzem III-ligowca był wychowanek Marek Żebrowski. Na pewno nie można mieć do niego zastrzeżeń, zwłaszcza, że defensywa bialskiego klubu jest jedną z najszczelniejszych w lidze. W ostatnim miesiącu w bramce zaczął się jednak pojawiać Mateusz Rosół, dotychczas rezerwowy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby po prostu wyprzedził Żebrowskiego w hierarchii. Tyle że tak się nie stało - golkiperzy zmieniają się właściwie co mecz lub dwa, co nie jest zbyt często spotykanym działaniem, gdyż mówi się, że bramkarz jak nikt inny potrzebuje pewności i zaufania.

Skąd się więc biorą takie decyzje trenera Mandli? - Z braku drużyny rezerw! Mam w kadrze tylu fajnych chłopaków, że staram się dać szansę każdemu. Oczywiście, najważniejsze jest dla mnie dobro zespołu, ale nie chce przy tym nikogo krzywdzić. Nie mamy rezerw, więc taki bramkarz, gdybym go nie wpuszczał na boisko, właściwie w ogóle by nie grał a do tego nie można dopuścić. Kibicom często wydaje się, że wiedzą najlepiej kogo powinno się wystawić do składu i potem czasami narzekają. Ale to ja wiem kto ma zagrać, bo widzę tych zawodników na co dzień. A dyspozycja dnia to nie jest tylko pusty frazes, czego dowodem jest postawa Mateusza Rosoła, bo przecież chyba nikt nie powie, że w ostatnich meczach zawiódł? - retorycznie pyta szkoleniowiec.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również