Trener BKS-u Stal: Możemy kogoś mocno postraszyć
12.03.2013
Jak w BKS-ie Stal Bielsko-Biała minął zimowy okres przygotowawczy?
Jan Furlepa, trener BKS-u Stal Bielsko-Biała: - Na pewno plan, który sobie określiliśmy został zrealizowany, a sparingi rozegrane. Było na pewno dużo do poprawienia i w meczach kontrolnych bywało różnie. Raz lepiej, raz gorzej. Czterech młodych zawodników trzeba wkomponować w zespół. Czego nam brakowało, to na pewno boiska z naturalną nawierzchnią, ale to już nie tylko mój problem.
Są plany, by inaugurację ligi jeszcze o tydzień opóźnić. Co pan na to?
- To by mocno skomplikowało sprawy, bo samo trenowanie i rozgrywanie sparingów to nie to samo, co mecz o stawkę. Ale jeśli - tak jak zapowiadają - będzie w weekend śnieg i mróz, to zdrowie zawodników jest oczywiście najważniejsze.
Wy chyba macie tej przerwy wyjątkowo dość, bo końcem jesieni nie mogliście grać u siebie i wychodzi na to, że wasi kibice nie mogli was oglądać przez blisko pół roku...
- Na pewno. Mamy jeden stadion i jedno boisko dzielone z Podbeskidziem, które miało priorytet i my się musimy dostosować do tego układu. Ale grać trzeba. Ta przerwa i brak boisk z naturalną nawierzchnią już jest przez zespół odczuwalna. Dwie kontuzje, które nam się ostatnio zdarzyły, są wynikiem ciągłego grania na tych twardych nawierzchniach. Marcin Gęsikowski od trzech tygodni boryka się z zapaleniem ścięgna Achillesa, a po wczorajszym treningu Mariusz Mikoda też narzeka na bóle pleców. Kolejny tydzień przesunięcia będzie to pogłębiał w moim zespole, a nie ukrywam, że kadrę mam wąską. To jest problem.
Mówi pan o wąskiej kadrze, a jak wygląda sytuacja ze wzmocnieniami? Niedawno padały nazwiska Damiana Nowaka z Podbeskidzia czy Rafała Berlińskiego...
- Z Nowakiem sprawa jest pewna. Dziś poszły do Katowic papiery, aby go potwierdzić do gry. Został wypożyczony z Podbeskidzia. A Berliński... Sprawa chyba jest już nieaktualna. W poniedziałek miał się ze mną skontaktować, bo pojechał w sobotę na testy do innego klubu i podejrzewam, że chyba coś znalazł i sprawa raczej jest już nieaktualna.
Wygląda na to, że możecie mieć problem na środku obrony.
- Tak, jest problem. I to duży. Nie ukrywam, że mocno liczyłem na powrót Gęsikowskiego, który zapełniłby tę lukę z tyłu, ale sprawa jest poważna i martwię się, że mogę go stracić na te pierwsze mecze. Liczę, że Krzysiu Kozik nam pomoże w tej rundzie. Trenował, na początku miał lekki uraz, ale teraz wszystko jest dobrze. Jego doświadczenie może nam pomóc ustawić tych chłopaków i będziemy mieli z niego pożytek. Ale czas pokaże.
Właśnie, proszę powiedzieć więcej o dyspozycji Kozika. Wszak to był swego czasu czołowy bramkarz zaplecza ekstraklasy.
- Ale prawie półtora roku przerwy robi swoje. Brakuje mu ogrania w meczach o stawkę. Krzysiek ma występy w ekstraklasie, a tu jest tylko III liga, ale mimo wszystko przerwa niesie za sobą jakąś niepewność.
A jak wyglądała sytuacja z Dariuszem Ruckim, środkowym obrońcą, który po latach odszedł z BKS-u?
- Darek złapał jesienią kontuzję. W czasie przerwy miał się wyleczyć, ale nie do końca tak było. Siedliśmy do rozmów i ustaliliśmy wspólnie warunki zerwania kontraktu. Podaliśmy sobie ręce na koniec.
W sparingach na boisku pojawiał się Piotr Czak. Rzeczywiście jest możliwość, by ten 42-latek grał w meczach III-ligowych?
- Tak, oczywiście. Piotrka możemy zgłosić, bo on jest wolnym zawodnikiem, oldbojem. Jeśli zajdzie taka potrzeba, zgłosimy go w każdej chwili. Ale liczę na naszych juniorów, którzy też brali udział w sparingach i może będę promował młodych chłopaków z Bielska-Białej. Jeśli Piotrka zgłosimy, to awaryjnie. Na pierwszy mecz na pewno nie.
Zostali w BKS-ie Adrian Olszowski i Maksymilian Wojtasik. To chyba musi pana cieszyć, bo oni jesienią - nawet jeśli nie strzelali goli - napędzali grę ofensywną pana drużyny?
- Na pewno. Szczególnie Olszowski dobrze się wkomponował w nowy zespół. Wojtasik raz lepiej, raz gorzej, ale przepracował cały okres przygotowawczy i nie ukrywam, że też mocno na niego liczę. Walczy o pierwszą jedenastkę i jest jej bardzo blisko.
Proszę powiedzieć coś więcej o waszych celach na wiosnę. Zajmujecie siódme miejsce, tracicie siedem punktów do lidera, ale wygląda na to, że te czołowe trzy drużyny nie będą się zabijać o II ligę.
- Ja cały czas podkreślam, że Odra Opole i Skra Częstochowa są kadrowo i piłkarsko najlepsze. Mają trochę straty, więc zapowiada się ciekawie. Natomiast jeśli chodzi o nasze cele, na pewno nikt nie jest zadowolony z pozycji po rundzie jesiennej. Cel na rundę wiosenną to wyprowadzić zespół na jak najwyższe miejsce. Jeżeliby się nam start udał i cały czas bylibyśmy w grze, to cztery ostatnie mecze mamy u siebie, co jest niezłym handicapem. Nie będę składał żadnych deklaracji, ale jak będziemy w grze, to możemy kogoś mocno postraszyć.
Ale nie jest tak, że ze względów organizacyjno-finansowych BKS nie ma co nawet myśleć o II lidze?
- Nie będę tu narzekał na bazę, finanse itd. Wiedziałem, w jakim klubie będę pracował. Cel jest taki, żeby BKS był jak najwyżej, bo wyniki nikogo nie powalają na kolana.
Rozmawiał Michał Trela.
Jan Furlepa, trener BKS-u Stal Bielsko-Biała: - Na pewno plan, który sobie określiliśmy został zrealizowany, a sparingi rozegrane. Było na pewno dużo do poprawienia i w meczach kontrolnych bywało różnie. Raz lepiej, raz gorzej. Czterech młodych zawodników trzeba wkomponować w zespół. Czego nam brakowało, to na pewno boiska z naturalną nawierzchnią, ale to już nie tylko mój problem.
Są plany, by inaugurację ligi jeszcze o tydzień opóźnić. Co pan na to?
- To by mocno skomplikowało sprawy, bo samo trenowanie i rozgrywanie sparingów to nie to samo, co mecz o stawkę. Ale jeśli - tak jak zapowiadają - będzie w weekend śnieg i mróz, to zdrowie zawodników jest oczywiście najważniejsze.
Wy chyba macie tej przerwy wyjątkowo dość, bo końcem jesieni nie mogliście grać u siebie i wychodzi na to, że wasi kibice nie mogli was oglądać przez blisko pół roku...
- Na pewno. Mamy jeden stadion i jedno boisko dzielone z Podbeskidziem, które miało priorytet i my się musimy dostosować do tego układu. Ale grać trzeba. Ta przerwa i brak boisk z naturalną nawierzchnią już jest przez zespół odczuwalna. Dwie kontuzje, które nam się ostatnio zdarzyły, są wynikiem ciągłego grania na tych twardych nawierzchniach. Marcin Gęsikowski od trzech tygodni boryka się z zapaleniem ścięgna Achillesa, a po wczorajszym treningu Mariusz Mikoda też narzeka na bóle pleców. Kolejny tydzień przesunięcia będzie to pogłębiał w moim zespole, a nie ukrywam, że kadrę mam wąską. To jest problem.
Mówi pan o wąskiej kadrze, a jak wygląda sytuacja ze wzmocnieniami? Niedawno padały nazwiska Damiana Nowaka z Podbeskidzia czy Rafała Berlińskiego...
- Z Nowakiem sprawa jest pewna. Dziś poszły do Katowic papiery, aby go potwierdzić do gry. Został wypożyczony z Podbeskidzia. A Berliński... Sprawa chyba jest już nieaktualna. W poniedziałek miał się ze mną skontaktować, bo pojechał w sobotę na testy do innego klubu i podejrzewam, że chyba coś znalazł i sprawa raczej jest już nieaktualna.
Wygląda na to, że możecie mieć problem na środku obrony.
- Tak, jest problem. I to duży. Nie ukrywam, że mocno liczyłem na powrót Gęsikowskiego, który zapełniłby tę lukę z tyłu, ale sprawa jest poważna i martwię się, że mogę go stracić na te pierwsze mecze. Liczę, że Krzysiu Kozik nam pomoże w tej rundzie. Trenował, na początku miał lekki uraz, ale teraz wszystko jest dobrze. Jego doświadczenie może nam pomóc ustawić tych chłopaków i będziemy mieli z niego pożytek. Ale czas pokaże.
Właśnie, proszę powiedzieć więcej o dyspozycji Kozika. Wszak to był swego czasu czołowy bramkarz zaplecza ekstraklasy.
- Ale prawie półtora roku przerwy robi swoje. Brakuje mu ogrania w meczach o stawkę. Krzysiek ma występy w ekstraklasie, a tu jest tylko III liga, ale mimo wszystko przerwa niesie za sobą jakąś niepewność.
A jak wyglądała sytuacja z Dariuszem Ruckim, środkowym obrońcą, który po latach odszedł z BKS-u?
- Darek złapał jesienią kontuzję. W czasie przerwy miał się wyleczyć, ale nie do końca tak było. Siedliśmy do rozmów i ustaliliśmy wspólnie warunki zerwania kontraktu. Podaliśmy sobie ręce na koniec.
W sparingach na boisku pojawiał się Piotr Czak. Rzeczywiście jest możliwość, by ten 42-latek grał w meczach III-ligowych?
- Tak, oczywiście. Piotrka możemy zgłosić, bo on jest wolnym zawodnikiem, oldbojem. Jeśli zajdzie taka potrzeba, zgłosimy go w każdej chwili. Ale liczę na naszych juniorów, którzy też brali udział w sparingach i może będę promował młodych chłopaków z Bielska-Białej. Jeśli Piotrka zgłosimy, to awaryjnie. Na pierwszy mecz na pewno nie.
Zostali w BKS-ie Adrian Olszowski i Maksymilian Wojtasik. To chyba musi pana cieszyć, bo oni jesienią - nawet jeśli nie strzelali goli - napędzali grę ofensywną pana drużyny?
- Na pewno. Szczególnie Olszowski dobrze się wkomponował w nowy zespół. Wojtasik raz lepiej, raz gorzej, ale przepracował cały okres przygotowawczy i nie ukrywam, że też mocno na niego liczę. Walczy o pierwszą jedenastkę i jest jej bardzo blisko.
Proszę powiedzieć coś więcej o waszych celach na wiosnę. Zajmujecie siódme miejsce, tracicie siedem punktów do lidera, ale wygląda na to, że te czołowe trzy drużyny nie będą się zabijać o II ligę.
- Ja cały czas podkreślam, że Odra Opole i Skra Częstochowa są kadrowo i piłkarsko najlepsze. Mają trochę straty, więc zapowiada się ciekawie. Natomiast jeśli chodzi o nasze cele, na pewno nikt nie jest zadowolony z pozycji po rundzie jesiennej. Cel na rundę wiosenną to wyprowadzić zespół na jak najwyższe miejsce. Jeżeliby się nam start udał i cały czas bylibyśmy w grze, to cztery ostatnie mecze mamy u siebie, co jest niezłym handicapem. Nie będę składał żadnych deklaracji, ale jak będziemy w grze, to możemy kogoś mocno postraszyć.
Ale nie jest tak, że ze względów organizacyjno-finansowych BKS nie ma co nawet myśleć o II lidze?
- Nie będę tu narzekał na bazę, finanse itd. Wiedziałem, w jakim klubie będę pracował. Cel jest taki, żeby BKS był jak najwyżej, bo wyniki nikogo nie powalają na kolana.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane