Trener BKS-u Stal Bielsko-Biała: Bardzo obawiałem się rundy jesiennej
28.11.2009
- Trudne warunki nas hartują - mówi Marek Mandla, trener BKS-u Stal Bielsko-Biała, który - mimo wzmocnień, jakie czynili w ostatnich miesiącach rywale - zdołał ugruntować swoją pozycję. Rundę jesienną aktualny wicemistrz stawki zakończył na 2. miejscu. Powie ktoś, że to nic szczególnego, skoro w analogicznym okresie poprzedniego sezonu bielszczanie plasowali się na tej samej lokacie. Różnica jednak jest. I to spora. O ile bowiem rok temu tracili do Ruchu Radzionków aż osiem punktów, o tyle teraz od Ruchu Zdzieszowice dzielą ich tylko dwa "oczka".
Co więcej, biorąc pod uwagę bezpośrednie starcia zespołów z czołówki, to właśnie BKS Stal legitymuje się najlepszym dorobkiem. - Nie kryję jednak, że bardzo obawiałem się tej rundy. Każdy szkoleniowiec, który kiedyś poległ w barażach, wie, jak trudno pozbierać zespół. A my przecież walkę o II ligę z Jarotą Jarocin przegraliśmy w naprawdę dramatycznych okolicznościach - przypomina Mandla. Ale w pierwszej części nowego sezonu takich dramatów udało się już uniknąć. No, może poza sensacyjną porażką u siebie ze Skalnikiem Gracze.
- Potem udowodniliśmy, że nie trzeba wcale ogłaszać wszem i wobec swoich aspiracji, by zasłużyć na miejsce w czołówce. Zwycięstwa z Energetykiem ROW Rybnik czy Ruchem Zdzieszowice mówią same za siebie - wskazuje Mandla. A co czeka drużynę w zimie? Jak zapewnia sam trener, już tradycyjnie nie powinno w niej dojść do znaczących zmian. Kilku zawodnikom wygasają co prawda kontrakty, ale ich przedłużenie to ponoć czysta formalność.
Co więcej, biorąc pod uwagę bezpośrednie starcia zespołów z czołówki, to właśnie BKS Stal legitymuje się najlepszym dorobkiem. - Nie kryję jednak, że bardzo obawiałem się tej rundy. Każdy szkoleniowiec, który kiedyś poległ w barażach, wie, jak trudno pozbierać zespół. A my przecież walkę o II ligę z Jarotą Jarocin przegraliśmy w naprawdę dramatycznych okolicznościach - przypomina Mandla. Ale w pierwszej części nowego sezonu takich dramatów udało się już uniknąć. No, może poza sensacyjną porażką u siebie ze Skalnikiem Gracze.
- Potem udowodniliśmy, że nie trzeba wcale ogłaszać wszem i wobec swoich aspiracji, by zasłużyć na miejsce w czołówce. Zwycięstwa z Energetykiem ROW Rybnik czy Ruchem Zdzieszowice mówią same za siebie - wskazuje Mandla. A co czeka drużynę w zimie? Jak zapewnia sam trener, już tradycyjnie nie powinno w niej dojść do znaczących zmian. Kilku zawodnikom wygasają co prawda kontrakty, ale ich przedłużenie to ponoć czysta formalność.
Polecane