Trener BKS-u: Spotkała nas kara, bo grzeszyliśmy niedokładnością
19.06.2009
W szeregach BKS-u koncentrują się już wyłącznie na jutrzejszym spotkaniu w Jarocinie, choć środowe niepowodzenie wciąż nie daje o sobie zapomnieć. - Plan na pokonanie rywala mieliśmy dobry - przekonuje Marek Mandla. - Trzeba docenić klasę Jaroty. Jego największy atut? Umiejętność błyskawicznego przejścia z obrony do ofensywy - uważa szkoleniowiec bielszczan. Tego w pierwszym starciu zespołowi z Bielska-Białej zabrakło.
- Naszym głównym grzechem była jednak niedokładność. Miała ona sporo do powiedzenia zarówno w poczynaniach w ataku - zmarnowaliśmy dwie stuprocentowe sytuacje - jak i w defensywie. Tu mam na myśli zwłaszcza akcję, po której goście wyszli na prowadzenie. Nie może tak być, że przeciwnik wykonuje rzut rożny, a któryś z jego graczy pozostaje bez krycia - wskazuje Mandla. Jutro nie wystarczy już tylko rywali upilnować, ale jeszcze strzelić im dwa gole.
- Naszym głównym grzechem była jednak niedokładność. Miała ona sporo do powiedzenia zarówno w poczynaniach w ataku - zmarnowaliśmy dwie stuprocentowe sytuacje - jak i w defensywie. Tu mam na myśli zwłaszcza akcję, po której goście wyszli na prowadzenie. Nie może tak być, że przeciwnik wykonuje rzut rożny, a któryś z jego graczy pozostaje bez krycia - wskazuje Mandla. Jutro nie wystarczy już tylko rywali upilnować, ale jeszcze strzelić im dwa gole.
Polecane