Trener bielszczan: Po ostatniej kolejce płomień został podsycony

26.05.2011
- Cieszę się, że do końca będziemy walczyć o awans, że ta liga ma jeszcze jakiś sens i smaczek. Będziemy gonić Przyszłość Rogów - zapowiada Mirosław Szymura, trener IV-ligowego Rekordu Bielsko-Biała.
Po porażce z Rogowem na własnym boisku 0-1, wydawało się, że bielszczanie nie mają już szans na awans. 7 maja bielszczanie tracili do lidera już osiem punktów. Od tego czasu wygrali jednak wszystkie mecze, w tym zaległe spotkanie z Carbo Gliwice, a rogowianie stracili punkty w ostatniej kolejce. Z przewagi zostały już tylko trzy punkty. - Cieszy, że po meczu z Przyszłością szybko się pozbieraliśmy. Wywalczone po męczarniach zwycięstwo z Zaporą Porąbka, później mecz w tropikalnych warunkach z Carbo, wreszcie wygrana z Gwarkiem Ornontowice. Trzy mecze, dziewięć punktów, bramki 7-1 - wylicza zadowolony Szymura.

- Teraz ta liga ma jakiś smaczek. Chłopcy chętnie trenują, nie jeżdżą na mecze, jak na wycieczki zakładowe. Wiadomo, jak w końcówce sezonu wyglądają niektóre potyczki - są to mecze przyjaźni. Tak było tydzień temu w spotkaniu Podbeskidzia II z AKS-em Mikołów. Grali przyzwoicie, ale nic poza tym - twierdzi trener bielszczan.

Jedyną rysą na dobrych majowych występach zespołu z Cygańskiego Lasu, jest odpadnięcie z Pucharu Polski na szczeblu województwa ze Skałką Żabnica i to w słabym stylu. - Próbowaliśmy się mobilizować, ale każdy wie, że częstotliwość rozgrywania meczów mamy ostatnio dużą. Staraliśmy się żonglować zawodnikami i ci, nazwijmy ich, rezerwowi spisali się przyzwoicie, ale my wyszliśmy z nastawieniem, że jak się uda coś ukłuć to będzie dobrze. Umówmy się, że ani Rekord, ani Skałka, Pucharu Polski nie wygrają - kończy z uśmiechem Mirosław Szymura.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również