Transfer snajpera "z nazwiskiem" nie wypalił, a i tak błyszczą w ataku
19.05.2009
7-0 to wynik na III-ligowym szczeblu rzadko spotykany, a właśnie w takich rozmiarach pokonali w sobotę Silesiusa piłkarze Ruchu. - Często zespół, który prowadzi trzema bramkami, osiada na laurach. My w Kotórzu Małym tego nie zrobiliśmy. Rozpoczęliśmy z impetem, który towarzyszył nam przez pełne 90 minut - wyjaśnia Ryszard Okaj. Tym samym drużyna ze Zdzieszowic po raz kolejny udowodniła, że w niedługim czasie może dobić do czołówki ligi.
Okazja ku temu nadarzy się w przyszłych rozgrywkach, gdy w stawce zabraknie Ruchu Radzionków i być może BKS-u Stal Bielsko-Biała. Na Opolszczyźnie chcą dopomóc szczęściu i już teraz myślą o wzmocnieniach. Ile nazwisk widnieje na liście życzeń Okaja? - Na razie trzy. Jest tam m.in. napastnik, na którego "polowałem" już w zimie - przyznaje szkoleniowiec zdzieszowiczan, nie zdradzając jednak żadnych personaliów.
Nie chodzi na pewno o Michała Filipowicza, choć - jak się okazuje - temat jego gry w Zdzieszowicach w zimie się pojawił. - Chcieliśmy go u siebie - potwierdza Okaj. Zawodnik, który reprezentował wówczas barwy Odry Opole, trafił ostatecznie do sosnowieckiego Zagłębia.
Okazja ku temu nadarzy się w przyszłych rozgrywkach, gdy w stawce zabraknie Ruchu Radzionków i być może BKS-u Stal Bielsko-Biała. Na Opolszczyźnie chcą dopomóc szczęściu i już teraz myślą o wzmocnieniach. Ile nazwisk widnieje na liście życzeń Okaja? - Na razie trzy. Jest tam m.in. napastnik, na którego "polowałem" już w zimie - przyznaje szkoleniowiec zdzieszowiczan, nie zdradzając jednak żadnych personaliów.
Nie chodzi na pewno o Michała Filipowicza, choć - jak się okazuje - temat jego gry w Zdzieszowicach w zimie się pojawił. - Chcieliśmy go u siebie - potwierdza Okaj. Zawodnik, który reprezentował wówczas barwy Odry Opole, trafił ostatecznie do sosnowieckiego Zagłębia.
Polecane