"Ten chłopak spokojnie poradziłby sobie co najmniej w II lidze"

25.09.2009
- Rywalizując w "okręgówce", niejednokrotnie potrafiliśmy odrabiać straty z nawiązką. Teraz jest podobnie. Ten zespół zachował swój charakter - uważa Ryszard Kłusek, trener IV-ligowego MRKS-u Czechowice-Dziedzice.
Krzysztof Michałowski między słupkami, Tomasz Górkiewicz i Damian Szczęsny w polu - wszyscy trzej odgrywają kluczowe role w koncepcji, jaką na ten sezon wymyślił sobie Ryszard Kłusek. I wszyscy trzej w Czechowicach-Dziedzicach pojawili się nieco... za późno. - Mam ich do dyspozycji praktycznie dopiero od 5 sierpnia. Jestem pewien, że gdybym dysponował większą ilością czasu na wkomponowanie ich do składu, to i dobre wyniki przyszłyby szybciej - uważa szkoleniowiec beniaminka. Choć i tak w szeregach IV-ligowca nie mają na co narzekać.

Bo 13 punktów, jakie zdążył uzbierać MRKS, to wynik więcej niż zadowalający. - Cieszy mnie, że po awansie zespół nie zatracił charakteru. W "okręgówce" wiele razy do przerwy przegrywaliśmy, by ostatecznie odnosić zwycięstwa. W tych rozgrywkach taką determinację pokazywaliśmy już w potyczkach z Rekordem Bielsko-Biała i AKS-em Mikołów - zauważa Kłusek.

Satysfakcja jest tym większa, że kadrę drużyny w zdecydowanej większości tworzą gracze mało doświadczeni. Dość powiedzieć, że były opiekun Beskidu Skoczów ma do swojej dyspozycji kilkunastu młodzieżowców. - Dlatego tak wysoko cenię ogranie, jakim dysponuje Mirek Madeja. Nieocenione okazują się też umiejętności choćby Szczęsnego. Ten chłopak spokojnie poradziłby sobie co najmniej w II lidze - zaznacza Kłusek. Również dzięki temu już teraz zapowiada, że jego podopieczni powinni ukończyć zmagania w górnej części tabeli.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również