"Takie zachowanie kwalifikuje się do zabrania licencji trenerskiej"

17.09.2012
Bardzo ostro było w czasie meczu Odry Wodzisław ze Szczakowianką Jaworzno. Arbiter wyrzucił z boiska dwóch graczy gości, ich trenera i uznał gola po - rzekomym - zagraniu ręką. Szczakowianka będzie protestować.
Od 29. minuty meczu w Wodzisławiu, jaworznianie prowadzili po golu Józefa Misztala. Tuż po przerwie zaczęły się jednak dla gości problemy. Z boiska za drugą żółtą kartkę wyleciał Ariel Dzionsko. W końcówce Mateusz Krupa zdobył wyrównującą bramkę. Nie mógł się z tym pogodzić Piotr Adamek, bramkarz Szczakowianki, który podobnie jak koledzy, twierdził, że gracz Odry pomógł sobie ręką. Golkiper został ukarany drugą żółtą kartką i również został wykluczony. Chwilę później z ławki rezerwowych sędzia Marek Serwaczak z Zabrza usunął też Radosława Gabigę, szkoleniowca Szczakowianki.

- Jestem niezadowolony z postawy trenera... gości. Do momentu, gdy wszystko układało się po jego myśli, nie zgłaszał żadnych pretensji do arbitra. Gdy z boiska wyleciał Dzionsko, zaczął kwestionować decyzje sędziego, z jego ust zaczął się wylewać potok słów, nie wyłączając wulgaryzmów. Pod jego wpływem zawodnicy Szczakowianki zaczęli grać brutalnie i dlatego "łapali" żółte kartki. Prawdziwy horror zaczął się po strzeleniu przez nas wyrównującej bramki. Nawet gdyby Krupa dotknął piłki ręką, to trener nie ma prawa zachowywać się tak, jak pan Gabiga. Jestem w stanie zrozumieć zdenerwowanie zawodników, ale my trenerzy jesteśmy również wychowawcami i nie powinniśmy dawać złego przykładu podopiecznym. Takie zachowanie kwalifikuje się do odebrania mu licencji trenerskiej - grzmiał Paweł Sibik, trener-koordynator Odry Wodzisław.

Przedstawiciele klubu z Jaworzna mają zupełnie inne spojrzenie na tę sprawę. - Złożymy protest, gdyż taka postawa urąga pracy arbitra. Jeżdżę już tyle lat na mecze, a pierwszy raz widziałem taki kabaret w wykonaniu sędziego. Mamy wszystko nagrane na dwóch kamerach i tego skandalu nie puścimy płazem. Zresztą namawiał nas do tego obserwator, który też był zniesmaczony postawą arbitra. Pan Marek Serwaczak przedłużył mecz o cztery minuty, a gdy wznowił grę po naszej zmianie bramkarza, pokazał, że spotkanie będzie trwało... siedem minut dłużej. Znamienna była sytuacja z 47. minuty, gdy Dzionsko zatrzymał faulem zawodnika Odry, a sędzia - po dłuższej chwili zastanowienia - stwierdził, że kwalifikowało się to do pokazania drugiej żółtej kartki. Potem kartki dla nas sypały się jak z rogu obfitości. Wyrównującą bramkę Odra zdobyła po tym jak Krupa ewidentnie zagarnął piłkę ręką - mówi Piotr Przeniosło, kierownik drużyny z Jaworzna. A więc ciąg dalszy nastąpi...
źródło: Sport

Przeczytaj również