"Takie rzeczy zdarzają się u juniorów i trampkarzy, a nie na tym poziomie"

17.09.2012
Przedziwnie wyglądał wczorajszy mecz IV ligi śląskiej grupy II pomiędzy MRKS-em Czechowice-Dziedzice a Polonią Marklowice. - Pierwszy raz coś takiego widziałem - przyznał Piotr Sowisz, trener gości.
Jego zawodnicy od początku meczu z najsłabszą drużyną w tabeli byli zmuszeni do ataku pozycyjnego, co zbyt często w spotkaniach wyjazdowych się nie zdarza. A już zwłaszcza w takim natężeniu. Zawodnicy z Czechowic bronili się w dziesięciu w okolicach własnego pola karnego, a jedynie najbardziej wysunięty napastnik Grzegorz Sztorc pojawiał się w okolicach linii środkowej. Było widać, że MRKS marzył o remisie. A Polonia? Żadnej polskiej drużynie nie jest łatwo grać atakiem pozycyjnym przeciwko takiej ilości rywali...

- Bardzo ciężkie są mecze, w których gra się z przeciwnikiem na jedną połowę. Uważam, że w pierwszych 15-20 minutach powinna paść bramka, jeśli nie dwie, albo trzy. Były ku temu okazje, ale ich nie wykorzystaliśmy. Później uczulałem zawodników, że na pewno wkradnie się jakaś nerwowość. Bo wiadomo, z całym szacunkiem dla rywala, że jest to taki, a nie inny zespół, ostatni w tabeli, a z takimi gra się trudno. Na pewno ich nie zlekceważyliśmy, od pierwszej minuty staraliśmy się zdobyć gola. Chwała chłopakom, że głowy zostały zimne i w końcówce wreszcie trafiliśmy, dzięki czemu mamy zasłużone trzy punkty - powiedział Piotr Sowisz.

Rzeczywiście, jego piłkarze zasłużyli na komplet "oczek", choć generalnie obie drużyny raziły nieporadnością. Dość powiedzieć, że Polonii tylko jeden raz w ciągu całej drugiej połowy udało się stworzyć akcję z wymienieniem pięciu dokładnych podań na połowie rywala. Ta akcja to sytuacja z 81. minuty, kiedy po ładnym rozegraniu do siatki w sytuacji sam na sam trafił Piotr Szymiczek, lewy obrońca mający na koncie występy w ekstraklasie w barwach Odry Wodzisław. Samym przebiegiem meczu był zaskoczony jednak nawet trener gości.

- Powiem szczerze, na tym poziomie raczej się nie zdarza, żeby grając u siebie drużyna broniła się w dziesiątkę i wyprowadziła może dwie kontry w meczu. Nie prowadzę zespołu od tygodnia, a czegoś takiego na tym poziomie nie widziałem. To się raczej zdarza na meczach juniorów czy trampkarzy, a nie w IV lidze. Nasz przeciwnik ma młodą drużynę, wiadomo, że ciężko się gra mając tylko jeden punkt na koncie. Do momentu utraty bramki zespół jest w stanie wykrzesać z siebie siły, bo czuje szansę na korzystny wynik, a takim byłoby dla Czechowic 0-0. Gdybyśmy na początku strzelili dwie-trzy bramki, byłoby nam łatwiej - stwierdził.

W połowie rundy jesiennej zespół z Marklowic zajmuje ósme miejsce, a więc w środku stawki. Czy taka pozycja satysfakcjonowałaby trenera na koniec sezonu? - Ja, przychodząc do Polonii, powiedziałem prezesowi i chłopakom, że tego zespołu nie stać na pałętanie się po końcu tabeli. Wręcz im to nie przystoi. Ja tego zdania nie zmienię, nawet jak zaczniemy przegrywać, bo to wszystko siedzi w głowach. Nie powiem, że gramy o awans, ale szczytem marzeń nie jest utrzymanie. Zasługujemy na 5-6 miejsce. Stać nas na to - kończy Piotr Sowisz.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również