TAK TO WIDZĘ: Spokojnie, to tylko sparing!

13.02.2014
Kojarzycie komedię „Spokojnie, to tylko awaria” z 1982 roku? Na wadliwie skonstruowanym statku kosmicznym wszystko dzieje się na opak. Spoglądając na wyniki meczów sparingowych na pierwszy rzut oka często możemy mieć podobne skojarzenia.
Drużyna z pierwszej ligi gładko wygrywa z zespołem z ekstraklasy. GKS Tychy – Ruch Chorzów 5:0. Ten sam jednak GKS za chwilę przegrywa z drugoligowcem. Odra Opole – GKS Tychy 2:1. Oczywiście taka sytuacja nie dotyczy tylko śląskiego regionu. Chojniczanka Chojnice – Wisła Kraków? 3:1. Lechia Gdańsk – Gryf Wejherowo? 1:2. Czwartoligowy Rzemieślnik Pilzno kontra pierwszoligowa Puszcza Niepołomice? 3:0. Z drugiej jednak strony dochodzą do nas informacje, że Piast Gliwice zremisował z CSKA Moskwa 0:0, Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało SV Ried 3:1, Lech Poznań zwyciężył Spartę Praga 2:1, a Legia Warszawa wygrała z Dinamem Kijów 1:0. Patrząc przez pryzmat wyników można zachodzić w głowę, o co w tym wszystkim chodzi? 

Po wygranym meczu sparingowym wielu wydaje się, że zespół jest – jak to się mówi na Śląsku – „w sztosie”.  Z kolei po porażce, w niejednym klubie zaczyna być nerwowo. Zawodnicy denerwują się, że nie są jeszcze w pełni formy, a kibice grzmią na forach o słabości polskiej piłki nożnej. W sumie nie ma się czemu dziwić. Wszystkie te reakcje wydają się być właściwe. Problem polega na tym, że w wielu przypadkach są one przedwczesne i nieadekwatne do celów okresu przygotowawczego. I co tu zrobić, by wilk był syty i owca cała? Niestety, czasami się nie da. Nieprzychylny szum (a jego jest zazwyczaj niemało) sprawia, że wszyscy zaczynają martwić się wynikiem w sparingach, tak jakby on był papierkiem lakmusowym wykonanej pracy danego zespołu. W takich momentach szczególnie  muszą uważać trenerzy, aby pod wpływem krytyki nie wpaść w pułapkę zatrzaśnięcia swoich planów, tylko konsekwentnie realizować zaplanowany proces szkoleniowy. 

W okresie przygotowawczym trenerzy pracują z zawodnikami nad kształtowaniem siły, wytrzymałości i szybkości. Zespół doskonali swoją taktykę i umiejętne wykorzystanie techniki w grze. Jakość i kierunek tej pracy oraz akcenty treningowe często różnią się od siebie w zależności od filozofii pierwszego trenera o sto osiemdziesiąt stopni! Niezmienne jest jednak to, że  w tym okresie zawodnicy pracują więcej niż zwykle; bywa, że na swoich barkach dźwigają po kilka/kilkanaście ton w tygodniu, bywa, że przebiegają po kilkanaście/kilkadziesiąt kilometrów w mikrocyklu siedmiodniowym, słuchają i biorą udział w różnych spotkaniach mających na celu zrozumienie wizji futbolu pierwszego trenera. W tym okresie, raz na tydzień, raz na trzy dni, a czasem nawet dzień po dniu rozgrywają mecze sparingowe. Wynik idzie w świat, ale od wewnątrz sposób patrzenia często jest nieco inny od powszechnej interpretacji. 

Mecze sparingowe najczęściej są jednostką treningową wpisującą się w zaplanowaną pracę w okresie przygotowawczym. Trenerzy – zazwyczaj – nie przygotowują zawodników specjalnie pod kątem tego meczu, tak jak to ma miejsce podczas rozgrywek. Sparingi nie powinny być zatem celem, tylko środkiem w drodze do tego celu. Do sparingów zawodnicy przystępują zwykle w momencie dużego zmęczenia. Czyli w sytuacji, w której wiadomo, że od pierwszej minuty nogi nie będą niosły, a  głowa nie zawsze będzie wypoczęta. Mając to na uwadze, trener zbiera informacje i analizuje, w jaki sposób zawodnicy reagują właśnie w kryzysowej sytuacji na wydarzenia boiskowe. Czy właśnie pomimo zmęczenia są w stanie opanować emocje, wspierać się nawzajem i tworzyć jedną drużynę? W jaki sposób zawodnik korzysta ze swojej inteligencji boiskowej w grze – czy potrafi dobrze odczytywać decyzje o pressingu i opóźnianiu gry, czy potrafi z właściwej strony zaasekurować swojego partnera, czy przy stałym fragmencie gry realizuje swoje zadania, w jaki sposób ustawia się na swojej połowie przy wrzucie z autu, kiedy jego zespół ma piłkę, a w jaki sposób i gdzie, kiedy to rywal jest w posiadaniu piłki, czy pilnuje swojej strefy w defensywie, czy też biega wszędzie po boisku, w taki sposób, że de facto nigdzie go nie ma, czy potrafi wejść z kontakt z rywalem, czy też oszczędza się w obawie przed kontuzją, czy zawodnicy komunikują się ze sobą, czy plan taktyczny nakreślony przez trenera jest wykonywalny czy też zawodnicy nie potrafią wprowadzić go w życie, etc.  

Trzeba też do tego dodać, że podczas sparingów trenerzy sprawdzają i szukają nowych zawodników. W meczu pojawiają się zatem nowo pozyskani piłkarze, część zawodników przyjeżdża najpierw na testy, inni z kolei wprowadzani są do gry po przebytych kontuzjach, natomiast przed wyróżniającymi się zawodnikami z grup młodzieżowych otwierają się nowe horyzonty zaistnienia w dorosłej piłce. Sparingi pełnią wówczas ważny element selekcji. Biorąc to i powyższe pod uwagę, przy czytaniu wyników sparingowych warto czasem przymrużyć oko i pamiętać: „Spokojnie, to tylko awaria”. Znaczy się sparing.

Filip Surma,
dziennikarz NC+

Przeczytaj również