"Szpital" w ekipie MRKS-u. Rewelacyjny bramkarz wypada do końca sezonu
25.09.2011
W sobotę czechowiczanie po raz drugi z rzędu przegrali na własnym boisku. Tym razem ulegli jednak faworytowi, Nadwiślanowi Góra. - Niedosyt jednak jest. Tydzień temu zagraliśmy słabo z Gwarkiem Ornontowice, teraz troszkę lepiej. Niestety, od 35. minuty byliśmy zmuszeni grać w dziesiątkę. Oprócz tego jedna kontuzja, druga kontuzja. Mamy szpital w drużynie... - wzdycha trener.
O kogo chodzi? W ataku pojawił się Marcin Folwarski, pozyskany z Podbeskidzia Bielsko-Biała, który siał sporo zamieszania w obronie gości. Tyle, że nie na długo. - Nie powinienem był w ogóle wychodzić na boisko, zrobiłem błąd. Cały czas mnie boli kolano. Odnowił mi się uraz z meczu z Pogonią Lwów. Wygląda na to, że to coś poważnego - kręci głową piłkarz. - Poprosił w przerwie o zmianę i siła ataku była potem znikoma. Sam Grzesiu Sztorc niewiele mógł zrobić. Potem wszedł jeszcze Victor Ohaka, ale on akurat mnie zawodzi. W sparingach grał zdecydowanie lepiej - nie ukrywa Madeja.
W ogóle, w Czechowicach mają problem z piłkarzami z Afryki. Progess Musepa i Paddington Shereni wciąż czekają na certyfikaty, więc nie mogą grać. - Progess mówi, że sprawa wyjaśni się w poniedziałek, ale zobaczymy, czy tak będzie. Paddington przy naszej sytuacji kadrowej też by się przydał, jednak to leży w rękach działaczy - mówi Madeja. Natomiast wspomniany Ohaka i Christian Gainet spisują się na razie bardzo słabo i w kuluarach mówi się, że klub chce się ich pozbyć. - Jakbyśmy to zrobili, to zostanie nam 12 ludzi do grania. Trochę mało, prawda? - pyta retorycznie trener.
Dla oglądających sobotnie spotkanie sporym zaskoczeniem był na pewno brak w wyjściowym składzie Macieja Matyjaszczyka, rewelacyjnego bramkarza MRKS-u. Ten pojawił się jednak na murawie po czerwonej kartce dla Bartosza Szuby, pierwszego golkipera. Skąd taka roszada? - Matyjaszczyk jest cały czas kontuzjowany i w tym tygodniu nie trenował. Postawiłem na Szubę i uważam, że dobrze zrobiłem, bo nawet przy tej czerwonej kartce zachował się bardzo dobrze. Wyszedł na 20. metr i faulował zawodnika, ale gdyby stał w bramce do końca to stracilibyśmy gola, albo dostali karnego. Tu raczej zaspała obrona. A Matyjaszczyk ma dziurę w pachwinie i musi mieć wstawioną jakąś siatkę. Praktycznie do końca sezonu będzie po bramkarzu. Liczymy, że Szuba dostanie tylko tydzień pauzy i szybko wróci. A kto będzie bronił za tydzień? Albo Matyjaszczyk z kontuzją, albo bramkarz z rezerw... - kończy Mirosław Madeja.
O kogo chodzi? W ataku pojawił się Marcin Folwarski, pozyskany z Podbeskidzia Bielsko-Biała, który siał sporo zamieszania w obronie gości. Tyle, że nie na długo. - Nie powinienem był w ogóle wychodzić na boisko, zrobiłem błąd. Cały czas mnie boli kolano. Odnowił mi się uraz z meczu z Pogonią Lwów. Wygląda na to, że to coś poważnego - kręci głową piłkarz. - Poprosił w przerwie o zmianę i siła ataku była potem znikoma. Sam Grzesiu Sztorc niewiele mógł zrobić. Potem wszedł jeszcze Victor Ohaka, ale on akurat mnie zawodzi. W sparingach grał zdecydowanie lepiej - nie ukrywa Madeja.
W ogóle, w Czechowicach mają problem z piłkarzami z Afryki. Progess Musepa i Paddington Shereni wciąż czekają na certyfikaty, więc nie mogą grać. - Progess mówi, że sprawa wyjaśni się w poniedziałek, ale zobaczymy, czy tak będzie. Paddington przy naszej sytuacji kadrowej też by się przydał, jednak to leży w rękach działaczy - mówi Madeja. Natomiast wspomniany Ohaka i Christian Gainet spisują się na razie bardzo słabo i w kuluarach mówi się, że klub chce się ich pozbyć. - Jakbyśmy to zrobili, to zostanie nam 12 ludzi do grania. Trochę mało, prawda? - pyta retorycznie trener.
Dla oglądających sobotnie spotkanie sporym zaskoczeniem był na pewno brak w wyjściowym składzie Macieja Matyjaszczyka, rewelacyjnego bramkarza MRKS-u. Ten pojawił się jednak na murawie po czerwonej kartce dla Bartosza Szuby, pierwszego golkipera. Skąd taka roszada? - Matyjaszczyk jest cały czas kontuzjowany i w tym tygodniu nie trenował. Postawiłem na Szubę i uważam, że dobrze zrobiłem, bo nawet przy tej czerwonej kartce zachował się bardzo dobrze. Wyszedł na 20. metr i faulował zawodnika, ale gdyby stał w bramce do końca to stracilibyśmy gola, albo dostali karnego. Tu raczej zaspała obrona. A Matyjaszczyk ma dziurę w pachwinie i musi mieć wstawioną jakąś siatkę. Praktycznie do końca sezonu będzie po bramkarzu. Liczymy, że Szuba dostanie tylko tydzień pauzy i szybko wróci. A kto będzie bronił za tydzień? Albo Matyjaszczyk z kontuzją, albo bramkarz z rezerw... - kończy Mirosław Madeja.
Polecane