Szok żywieckiej młodzieży

08.02.2009
Jeśli sytuacja kadrowa Koszarawy nie ulegnie poprawie, to klub może mieć ogromne problemy z utrzymaniem w lidze. - Nie jesteśmy w stanie uzbierać meczowej "18" - przyznaje Maciej Mrowiec, trener żywczan.
Na nieco ponad miesiąc przed inauguracją wiosny na treningach żywczan stawia się regularnie 14-15 zawodników. Nie ma już wśród nich m.in. Artura Cybulskiego, Dariusza Kapery czy Damiana Gackiego. -Choć niewykluczone, że ten ostatni jeszcze do nas wróci. Co prawda przygotowuje się do rundy z Rozwojem Katowice, ale cały czas widzę go w swoim zespole - mówi Maciej Mrowiec. Opiekun Koszarawy może natomiast cieszyć się z powrotu do zdrowia Piotr Pindela. W październiku zeszłego roku obrońca doznał fatalnej kontuzji.

Pod okiem Mrowca ćwiczy grupa wychowanków klubu. - Dla nich to zupełnie nowe doświadczenie. Do niedawna trenowali dwa razy w tygodniu. Dawka w postaci dwóch jednostek na dzień jest więc dla nich swego rodzaju szokiem - podkreśla opiekun III-ligowca. Jego zdaniem, na ten moment drużyna nie ma wielkich szans na rywalizowanie jak równy z równym z resztą stawki. - Nie może być inaczej, skoro nie jesteśmy nawet w stanie uzbierać meczowej "18", a najbardziej doświadczony piłkarz w kadrze ma 23 lata! - rozkłada ręce Mrowiec.

Jeśli w ciągu najbliższych tygodni sytuacja nie ulegnie poprawie, utrzymanie na wiosnę ligowego bytu będzie dla klubu z Żywca szczytem marzeń.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również