Szkoleniowiec BKS-u Stal: Sensacją to jest remis Legii z Cracovią

17.08.2009
Po zaskakującej wpadce ze Skalnikiem Gracze trener Marek Mandla zachowuje spokój. - Gdybym zrobił rewolucję, to oznaczałoby, że zmarnowaliśmy okres przygotowawczy, a tak nie jest - tłumaczy.
Ten wynik wprawił w osłupienie wszystkich sympatyków III ligi. Zresztą nie trzeba być jej wielkim znawcą, a wystarczy tylko zerknąć do tabeli zeszłego sezonu, by zaraz potem przecierać oczy ze zdumienia. BKS Stal Bielsko-Biała, aktualny wicemistrz stawki, z przeciwnikiem pokroju Skalnika Gracze nie przegrał od roku. Wtedy w jego pogromcę wcielił się Silesius Kotórz Mały.

- Sensacja? Był taką remis Legii Warszawa z Cracovią - trener Marek Mandla przekonuje, że do porażki jego zespołu wielkiej wagi przykładać nie należy. - Bo czy mamy jakiś monopol na zwycięstwa? Nie. Skalnik grał prostą, ale efektywną piłkę. My atakowaliśmy, mieliśmy sytuacje, ale zawiodła skuteczność. Jednemu z rywali wyszedł strzał życia z rzutu wolnego i tak się zaczęło. Gościom dopisywało szczęście, nam - nie - podkreśla szkoleniowiec bielszczan.

Idąc tym tropem, Mandla nie zamierza żadnego z podstawowych zawodników sadzać na ławce. - Gdybym teraz zaczął bawić się w rewolucję, to oznaczałoby, że zmarnowaliśmy okres przygotowawczy, a tak nie jest. Poza tym, o przegranej ze Skalnikiem już zapomniałem. Przejmując się każdym niepowodzeniem, nie dotrwałbym do następnego meczu - dodaje opiekun BKS-u. Okazja do rehabilitacji już w sobotę, w Pawłowicach Śląskich.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również