Świątek: Zrobili ze mnie idiotę, a ja nie mam już 18 lat!

10.08.2012
Kiedy Adrian Świątek był w kadrze, mimo dobrej gry, przeważnie siadał na ławce rezerwowych. Po sezonie miał dalej grać w Gliwicach, ale był w nich.. tylko testowany. To chyba najdłuższe testy w historii.
Świątek reprezentował barwy Piasta przez sezon 2011/2012. Po zakończeniu rozgrywek, kiedy to Piast wywalczył awans do ekstraklasy, napastnik był zmuszony wrócić do Górnika Zabrze (w Gliwicach skończył mu się okres wypożyczenia). Włodarze "Piastunek" szybko dogadali się z prezesami Górnika Zabrze i "Święty" rozpoczął przygotowania do kolejnego sezonu z "Niebiesko-czerwonymi". Po dwóch tygodniach dowiedział się, że sztab szkoleniowy nie widzi go w swojej kadrze. Czyli... testy się skończyły. Testować zawodnika po tym, jak rozegrał cały sezon pod okiem tych samych szkoleniowców - nietypowe. Tak więc, ponad roczna przygoda, a raczej test-przygoda Świątka z Piastem dobiegła końca.

- Zostałem potraktowany trochę dziwnie przez Piasta. Gdybym wcześniej wiedział, że będę tam jedynie testowany, bo na to wyszło, w ogóle odpuściłbym ten temat. Bardzo żałuję tego, co się stało. Szczególnie, że czas leci i o klub coraz trudniej - opowiada Świątek.

- Trenerzy mogli powiedzieć od razu, że jest temat Świerczoka... Wtedy inaczej podeszlibyśmy do tej sprawy. A tak, po czasie treningów nagle dowiaduję się, że mi dziękują. I zaczyna się odbijanie piłeczki. Szkoleniowcy zwalają winę na prezesa, prezes z kolei na szkoleniowców. Nie ma winnego tego zamieszania, a ja sobie potrenowałem... - kontynuuje.

Czy "Święty" ma żal do kogoś z Piasta? Przecież w tym czasie, kiedy był testowany, mógł znaleźć nowy klub. - Robili ze mnie głupka, a ja nie mam 18 czy 19 lat, żeby mnie w ten sposób traktować. Można było powiedzieć: "Adrian, sorry, jest ktoś inny na twoje miejsce". Sprawa byłaby klarowna.

Po nieudanym okresie przygotowawczym z Piastem, przyszła pora na szukanie nowego pracodawcy, bo trener Adam Nawałka już jakiś czas temu zapowiedział, że nie widzi "Świątka" w swojej kadrze. - Niby ktoś tam jest, kto chce mnie zatrudnić, ale na razie nie chcę zapeszyć. W sobotę może zagram w sparingu, ale daję sobie tydzień czy dwa na sfinalizowanie pewnych spraw. Do końca sierpnia mam czas.

Adrian Świątek zespół Piasta zna jak własną kieszeń. Jak więc ocenia szanse gliwiczan w sezonie 2012/2013, kiedy "Niebiesko-czerwoni" będą beniaminkiem T-mobile Ekstraklasy? - Myślę, że Piast spokojnie utrzyma się w ekstraklasie. Znam ich możliwości i wiem, na co ich stać. Choć w pierwszym meczu będzie im trudno, bo trener Adam Nawałka dobrze przygotuje zabrzan. I dodam też, że w tym meczu raczej Górnika widzę jako faworyta do zdobycia trzech punktów. Nawet na gliwickim obiekcie.

Trudno być jednak pesymistą po tym, jak "Piastunki" I ligę zakończyły na 1. miejscu, prezentując grę na wysokim poziomie. - Ekstraklasa to wyższa poprzeczka. Liga zweryfikuje wszystko to, co pokazał zespół w I lidze. Wojtek Kędziora z Rubenem się rozstrzelali, ale nikt im goli w ekstraklasie za darmo nie da. Choć nie zapominajmy, że chłopcy mają spore umiejętności - dodaje.

Bezpośrednio miejsce Świątka zajmie Świerczok, którego włodarze Piasta wypożyczyli z 1. FC Kaiserslautern. - Trudno mi ocenić Jakuba Świerczoka. Zagrał dobrze w Polonii Bytom i... i tyle. W Bytomiu jednak cały zespół grał na niego, a w Piaście tak nie będzie. Choć przyznam, że w Niemczech go nie widziałem, więc oceniam przez pryzmat statystyk. Skoro napastnik nie łapał się w kadrze zespołu, który spadł z 1. Bundesligi, to nie wiem jak to będzie. Ale życzę mu dobrej gry.

Jak prezentuje się najbliższa przyszłość Adriana Świątka? - Do grudnia jestem zawodnikiem Górnika i póki co trenuję z rezerwami. Ta ekipa będzie walczyć w okręgówce, i na razie tylko to jest pewne.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również