"Sukces w Tarnobrzegu będzie smakował podwójnie"

26.04.2010
- To już jest play-off. Jeśli chce się wygrywać, to trzeba grać z poświęceniem i rzucać się za każdą piłką na parkiet - dobitnie zaznacza Łukasz Szczypka, rzucający obrońca MKS-u.
Drugie starcie pomiędzy MKS-em, a Siarką było praktycznie wierną kopią pojedynku z Tarnobrzegu. - Z tą różnicą, że tam my cały czas goniliśmy, a u nas rywale nawet zdołali wyjść na prowadzenie, ale na szczęście udało nam się przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę - z ulgą podkreśla Wojciech Wieczorek, trener dąbrowian. - Trzeba przyznać, że to my mieliśmy więcej szczęścia w pierwszym spotkaniu i teraz po prostu sytuacja się odwróciła - potwierdza Wojciech Barycz, najskuteczniejszy koszykarz w szeregach gości.

To właśnie wychowanek MOSM-u Tychy mógł doprowadzić do dogrywki, ale potrojony nie miał wielkich szans na skuteczny rzut z dystansu. Co ciekawie, to nie on miał doprowadzić do remisu. - Ostatnia akcja była ustawiona pod Bartosza Krupę. Został jednak odcięty od podania i piłka poszła do Barycza - wyjaśnia Zbigniew Pyszniak, szkoleniowiec Siarki. Decyzja z pewnością zaskakująca, tym bardziej, że obrońca tarnobrzeżan w całym meczu próbował z dystansu trafić aż osiem razu. Dodajmy, ani razu skutecznie...

Niska skuteczność przyjezdnych miała jednak swoje podłoże w bardzo dobrej defensywie dąbrowian. Tak naprawdę, to koszykarze Siarki rzadko rzucali z czystych pozycji. - To już jest play-off. Nie ma tutaj miejsca na piękną koszykówkę. Jeśli chce się wygrywać, to trzeba grać z poświęceniem i rzucać się za każdą piłką na parkiet - dobitnie zaznacza Łukasz Szczypka, obrońca MKS-u. Rywalizacja ponownie przenosi się więc do Tarnobrzegu. - Doprowadziliśmy do sytuacji, że jeden mecz zadecyduje o tym, kto awansuje do ekstraklasy. Nie mamy nic do stracenia. Powiedziałem zawodnikom, że sukces na parkiecie rywala będzie smakował podwójnie - uśmiecha się Wieczorek.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również