Stadionowe awantury? Na Śląsku też pamiętne
05.03.2014
Do przerywania spotkań – na szczęście – na krajowych boiskach nie dochodziło zbyt często. Dwukrotnie w ostatnich kilkunastu latach zdarzyło się to w Katowicach. Do szokujących scen doszło 29 marca 1998 roku, podczas derbów GKS – Ruch Chorzów. „17:30 – planowany początek meczu; rozróby na obiekcie nie pozwalają rozpocząć gry. 17:48 – mecz zaczyna się z 18-minutowym opóźnieniem. 26 min. – spotkanie przerwane, na boisko wbiegają pseudokibice, interwencja policji. 35 min. – sędzia wznawia grę. 37 min. – świeca dymna pokrywa część boiska, gra ponownie przerwana. 41 min. – piłkarze mogą kontynuować grę. 45 min. – przerwa, po której – wobec rozrób na stadionie – nie rozpoczęto już drugiej połowy...” – tak to wyglądało w reporterskim zapisie. Wówczas Wydział Dyscypliny – nie potrafiąc wskazać winowajców – zdecydował się powtórzyć mecz.
10 lat później w Katowicach nie udało się dokończyć spotkania na zapleczu ekstraklasy, między gospodarzami i GKS-em z Jastrzębia. Na murawę poleciały rolki taśm do kas fiskalnych. Dwie z tych, które się nie rozwinęły, ugodziły sędziów. Mariusz Złotek okazał się niezdolny do dalszego prowadzenia zawodów, w oczekiwaniu zaś na jego decyzję pseudokibice sforsowali ogrodzenie. Ostatecznie – po 35 minutach zamieszania – ogłoszono, iż gra nie będzie kontynuowana. Gospodarzy – prowadzących w tym momencie 1:0 – ukarano walkowerem.
Sport przypomina również inne wydarzenia. 20 marca 2004 roku nie dokończono II-ligowego spotkania w Gliwicach między Piastem i chorzowskim Ruchem. „Niebiescy” zdobyli wówczas trzy punkty przy „zielonym stoliku”, ale sześć tygodni później... stracili je! Ruch mierzył się wówczas przy Cichej z ŁKS-em Łódź, prowadził 2:0, ale pseudokibice stoczyli w przerwie bitwę z policją i wynik konfrontacji zweryfikowano.
Kilka lat później ponownie nie dokończono meczu w Gliwicach, tym razem w rozgrywkach Pucharu Polski. Miało to miejsce 21 września 2011 roku w pierwszej minucie... doliczonego czasu gry! Wówczas rzucona z trybun petarda ogłuszyła asystenta prowadzącego zawody Tomasza Garbowskiego.
10 lat później w Katowicach nie udało się dokończyć spotkania na zapleczu ekstraklasy, między gospodarzami i GKS-em z Jastrzębia. Na murawę poleciały rolki taśm do kas fiskalnych. Dwie z tych, które się nie rozwinęły, ugodziły sędziów. Mariusz Złotek okazał się niezdolny do dalszego prowadzenia zawodów, w oczekiwaniu zaś na jego decyzję pseudokibice sforsowali ogrodzenie. Ostatecznie – po 35 minutach zamieszania – ogłoszono, iż gra nie będzie kontynuowana. Gospodarzy – prowadzących w tym momencie 1:0 – ukarano walkowerem.
Sport przypomina również inne wydarzenia. 20 marca 2004 roku nie dokończono II-ligowego spotkania w Gliwicach między Piastem i chorzowskim Ruchem. „Niebiescy” zdobyli wówczas trzy punkty przy „zielonym stoliku”, ale sześć tygodni później... stracili je! Ruch mierzył się wówczas przy Cichej z ŁKS-em Łódź, prowadził 2:0, ale pseudokibice stoczyli w przerwie bitwę z policją i wynik konfrontacji zweryfikowano.
Kilka lat później ponownie nie dokończono meczu w Gliwicach, tym razem w rozgrywkach Pucharu Polski. Miało to miejsce 21 września 2011 roku w pierwszej minucie... doliczonego czasu gry! Wówczas rzucona z trybun petarda ogłuszyła asystenta prowadzącego zawody Tomasza Garbowskiego.
Polecane