Sparta gra resztkami sił
03.11.2008
Aż dziewięć spotkań czekali na kolejne ligowe zwycięstwo piłkarze Sparty Zabrze! - Nawet nie staraliśmy się liczyć, jak długo nie udało się nam wygrać. Myśleliśmy przede wszystkim o tym, by się przełamać - mówi Artur Kotala, drugi trener zespołu. Dosyć niespodziewanie udało się to we wczorajszym starciu z Zielonymi Żarki. - Nie był to jakiś wielki mecz. Ale nie o wrażenia estetyczne nam chodziło. Najważniejsze, że w końcu udało się zgarnąć komplet punktów. Ostatnie tygodnie mocno przybiły chłopaków, stąd radość po zwycięstwie była ogromna. Zwłaszcza, że tak naprawdę gramy już resztkami sił - zaznacza Kotala, który dodaje, że w zwycięstwie Sparty spory udział mieli... rywale. - Drużyna z Żarek najzwyczajniej w świecie nas zlekceważyła - przekonuje.
Zabrzanie, którzy udanie rozpoczęli swoją przygodę z I grupą śląskiej IV ligi, znajduję się obecnie w dole tabeli. - Zachowanie IV-ligowego bytu będzie dla nas sukcesem. Nie pomagają nam na pewno liczne kontuzje. Chyba każdy z naszych zawodników narzeka na mniej lub bardziej groźny uraz. W meczu z Zielonymi brakowało choćby Arka Bartnikowskiego - zauważa Kotala.
Nic nie drgnęło w kwestii finansów klubu. Sponsorów jak nie było tak nie ma. Tymczasem na grudzień zaplanowano wybory nowego zarządu. - Liczymy, że po ich przeprowadzeniu coś zmieni się w końcu na lepsze. W przeciwnym wypadku długo już nie pociągniemy - martwi się asystent Jarosława Brysia. Ponoć kandydatów na następców prezesa Andrzeja Cieślika nie widać...
Zabrzanie, którzy udanie rozpoczęli swoją przygodę z I grupą śląskiej IV ligi, znajduję się obecnie w dole tabeli. - Zachowanie IV-ligowego bytu będzie dla nas sukcesem. Nie pomagają nam na pewno liczne kontuzje. Chyba każdy z naszych zawodników narzeka na mniej lub bardziej groźny uraz. W meczu z Zielonymi brakowało choćby Arka Bartnikowskiego - zauważa Kotala.
Nic nie drgnęło w kwestii finansów klubu. Sponsorów jak nie było tak nie ma. Tymczasem na grudzień zaplanowano wybory nowego zarządu. - Liczymy, że po ich przeprowadzeniu coś zmieni się w końcu na lepsze. W przeciwnym wypadku długo już nie pociągniemy - martwi się asystent Jarosława Brysia. Ponoć kandydatów na następców prezesa Andrzeja Cieślika nie widać...
Polecane