Słupki, zmarnowany karny, czerwona kartka i... wyczyn Mateusza Żyły

02.09.2012
Demonstracja siły Nadwiślana Góra. W starciu faworytów II grupy śląskiej IV ligi zawodnicy Adama Noconia rozbili na stadionie miejskim Rekord Bielsko-Biała 3-0. A Mateusz Żyła napisał małą historię...
Zawodnik Rekordu zagrał bowiem na stadionie miejskim przy Rychlińskiego jako zawodnik wszystkich trzech bielskich klubów. Po murawie tego obiektu biegał jako zawodnik Podbeskidzia i BKS-u Stal na co dzień, a w barwach Rekordu wystąpił tam gościnnie tylko dziś. Nie będzie jednak tego meczu dobrze wspominał. Trener zdjął go jeszcze przed przerwą, bowiem drużyna wymagała korekt po czerwonej kartce jaką w 30. minucie ujrzał Andrzej Maślorz.

Wykluczenie zawodnika bielszczan było kontrowersyjne. Wprawdzie niewątpliwie mocno kopnął bramkarza górzan, ale jednak nastąpiło to w walce o piłkę. Można było mieć wątpliwości, czy powinien był wylecieć z boiska. Wcześniej, bo już w 12. minucie Nadwiślan miał okazję z rzutu karnego. Kamil Jaroś powalił w polu karnym Teveza Ferreirę, ale co z tego, skoro Tomasz Matysek trafił z 11 metrów w słupek. W pierwszej połowie od obramowania bramki odbiła się też piłka po strzałach z dystansu Marcina Folwarskiego i Bartosza Woźniaka.

Osłabiony Rekord grał ambitnie, ale w drugiej połowie Nadwiślan zaczął udowadniać swoją - niepodlegającą dyskusji - wyższość. W 53. minucie Tevez zdobył bramkę, uderzając z bliska obok Krzysztofa Michałowskiego. W tej sytuacji znów nie obyło się bez kontrowersji. Wszyscy obrońcy Rekordu "stanęli", bo byli pewni, że sędzia Jacek Lis odgwiżdże zagranie ręką. Tak się jednak nie stało. Bielszczanie być może mieli rację, ale z drugiej strony - gra się na gwizdek...

Trener Ireneusz Kościelaniak wiedział, że nie ma już nic do stracenia, przesunął Piotra Jaroszka do linii pomocy i zaczął grać trzema obrońcami. Zaowocowało to mnóstwem sytuacji dla... Nadwiślana, który wyprowadzał zabójcze kontrataki, ale kilkakrotnie skandalicznie pudłował. W końcu jednak Tevez z bliska trafił po raz drugi. Wynik ustalił Adam Grygier, kilkanaście sekund po tym, jak zastąpił kontuzjowanego Damiana Furczyka, uderzając pod poprzeczkę bramki Rekordu w sytuacji sam na sam.

W drugim dzisiejszym meczu GKS Jastrzębie wygrał na wyjeździe 1-0 z rezerwami GKS-u Katowice i został nowym liderem. Nadwiślan, Wisła Ustronianka i Rekord z 12 punktami na koncie mają do niego jeden punkt straty.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również