"Śląski sport potrzebuje silnego głosu w Warszawie!"

30.09.2011
Na Śląsku jest mnóstwo utalentowanej młodzieży, talenty rodzą się praktycznie w każdym zakątku naszego regionu. Źle by się stało, gdyby przez nasze zaniechanie, czyli brak odpowiednich warunków do uprawiania swoich wybranych dyscyplin one nigdy nie rozwinęły skrzydeł - uważa Sabina Klimek.
Kandydatka na posła RP z ramienia Platformy Obywatelskiej zapewnia jednocześnie, że jeśli dostanie się do parlamentu, to będzie orędownikiem śląskiego sportu w Warszawie. Ze sportem, tym malutkim i tym pisanym przez wielkie S, stykała się już od dzieciństwa w domu rodzinnym. - Tata interesował się sportem wspierał sportowców, więc ci zaprzyjaźnieni zawsze bywali w naszym domu – wspomina Sabina Klimek - choć oczywiście najliczniejszą grupą byli piłkarze. Tak poznałam Marka Koniarka, Andrzeja Buncola, Jana Furtoka, Edwarda Lorensa i wielu, wielu innych. Firma taty zawsze też aktywnie wspierała różnego rodzaju imprezy sportowe, na których nigdy nie brakowało naszych rzemieślniczych wyrobów.

- Pani tata pracując przez dwie kadencje w Sejmie, był jednym z najlepszych piłkarzy i tenisistów ziemnych w parlamencie. Był nawet w reprezentacji parlamentarnej, która uczestniczyła w turnieju rozgrywanym na Wimbledonie.
- Ja też gram w tenisa, gdyż na Uniwersytecie St. Andrews w Szkocji, gdzie studiowałam, właśnie tenis i golf były przedmiotami obowiązkowymi. Tam też przekonałam się jak poważnie postrzegany jest sport na zachodzie, gdzie zdolności umysłowe kojarzone są z aktywnością fizyczną. Zobaczyłam, jak biznes garnie się do sportu i jak doceniana jest jego rola dla społeczeństwa.

- Tymczasem nasz rodzimy biznes po macoszemu spogląda na sport.
- Miałam zajęcia z marketingu sportowego, wiem, że sport jest integralną częścią międzynarodowego biznesu, jest wręcz lokomotywą wielu biznesowych przedsięwzięć. Bo sport to nie tylko zdrowie, ale także biznes.

- Problemy naszego sportu też poznała pani od podszewki?
- Chociażby prowadząc przez dwie kadencje biuro poselskie taty. Zwracano się do nas z przeróżnymi problemami, sponsorowaliśmy siatkarskie szkoły i szkółki, judoków, zapaśników, wyjścia na basen dzieci z rodzin patologicznych, zespoły z niższych klas rozgrywkowych, jak chociażby 09 Mysłowice. Współpracujemy z fundacją „Nadzieja”, dołączyliśmy do kampanii ogólnopolskiego biegu olimpijskiego. Czasami wręcz brakowało czasu na ogarnięcie wszystkiego.

- Przy tych finansach, jakie mamy na Śląsku, można coś rozsądnego zrobić?
- Choć to zabrzmi jak slogany, które zewsząd teraz płyną – koniecznie trzeba próbować to zmienić, bo same orliki to za mało. Za słowami muszą pójść konkretne działania, choć przyznam, że ze zdumieniem, że zauważyłam ze zdumieniem, że sport na Śląsku jest mało priorytetowy. Trzeba więc odwrócić szybko proporcje. Karygodne było też nie przyznanie nam organizacji EURO 2012. Takie potraktowanie Śląska już nigdy nie może się zdarzyć. To chciałabym zmienić, bo naprawdę Śląsk, który ma w sobie ogromny potencjał, na to zasługuje.
źródło: (materiał sponsorowany)

Przeczytaj również