"Skończyła się metafizyka. Teraz jest tylko ciężka praca"

25.12.2009
W poprzednim sezonie spotkania na własnym parkiecie były dla nich koszmarem. W obecnym nastąpiła diametralna odmiana i na chwilę obecną są jedynym zespołem, który u siebie nie doznał porażki.
MKS wygrał w pierwszej rundzie wszystkie sześć spotkań na własnym parkiecie. Tylko raz w Dąbrowie Górniczej musieli drżeć o wynik do samego końca. Potyczkę z AZS-em Politechniką Warszawską podopieczni Wojciecha Wieczorka rozstrzygnęli dopiero w dogrywce. Szczególne wrażenie na zebranych kibicach musiały wywrzeć zwycięstwa z silnymi ekipami Siarki Tarnobrzeg i Zastalu Zielona Góra. Ci drudzy, choć w tabeli ligowej plasują się tuż za dąbrowianami w bezpośrednim starciu polegli różnicą aż 26 punktów!

Wszyscy ci, którzy pamiętają męczarnie koszykarzu MKS-u w poprzednim sezonie w meczach rozgrywanych w hali przy alei Róż, teraz muszą przecierać oczy ze zdumienia. Sezon 2008/09 dąbrowianie zakończyli z bilansem 6-9 u siebie, a teraz tylko po pierwszej rundzie osiągnęli tą samą liczbę zwycięstw! - Skończyła się metafizyka. Teraz jest tylko i wyłącznie ciężka praca. Zespół wkłada w grę sporo serca i zaangażowania - tłumaczy Wojciech Wieczorek, trener drużyny. - Treningi są praktycznie takie same, jak w poprzednim sezonie - dodaje.

Co więc jest powodem aż takiej metamorfozy dąbrowskich koszykarzy? - Mamy teraz zupełnie inny zespół. Wszyscy zawodnicy chcą ciężko pracować. Co więcej, jest to także zgrana ekipa poza parkietem - podkreśla szkoleniowiec MKS-u. Rewelacyjna postawa we własnej hali, a także tylko dwie porażki na wyjeździe spowodowały, że to drużyna Wojciecha Wieczorka był najlepszym zespołem na tym szczeblu rozgrywek w pierwszej rundzie zmagań. - Teraz będzie już dużo trudniej, bo wszyscy będą sobie ostrzyć na nas zęby, ale przecież aż dziewięć spotkań rozegramy u siebie - uśmiecha się trener.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również