Skład Zagłębia w rozsypce

10.12.2009
Mimo efektownego zwycięstwa nad Naprzodem, sztab szkoleniowy i działacze Zagłębia z niepokojem spoglądają w przyszłość. Wszystko przez kontuzje i urazy, które zdziesiątkowały sosnowiczan.
Od początku sezonu wyłączony z gry jest obrońca Jarosław Kuc, który dopiero niedawno rozpoczął treningi z zespołem. Z grona defensorów w Janowie nie zagrał także kontuzjowany Oktawiusz Marcińczak oraz przebywający na zgrupowaniu kadry U-20 Bartłomiej Bychawski. We wtorkowym meczu mocno ucierpiał także David Galvas oraz Andrzej Banaszczak. - Temu pierwszemu rywal na ręce złamał kij, z kolei u Banaszczaka lekarze podejrzewają wstrząśnienie mózgu. Ponadto Marcin Kozłowski dostał mocno w nerkę, a Tomek Koszarek ma obite kolano. Kto z nich zagra w piątek z Podhalem? Na pewno nie Banaszczak - mówi załamany Adam Bernat, prezes Zagłębia.

To jednak nie koniec kadrowych problemów sosnowiczan. - Najgorzej wygląda defensywa, ale w ataku też nie jest najlepiej. Tobiaszowi Bernatowi odnowił się uraz i nie wiadomo kiedy wróci do gry, Zbyszek Podlipnii co prawda trenuje z zespołem, ale nie do końca wyleczył przeziębienie i jest osłabiony. Brakuje nam także Łukasza Podsiadły. Najbardziej pesymistyczny scenariusz zakłada, że zostaniemy z dwiema parami obrońców, w najlepszym wypadku z piątką nominalnych defensorów. Po raz kolejny będziemy musieli kombinować ze składem - rozkłada bezradnie ręce Bernat.

W Sosnowcu liczą, że uda się wreszcie potwierdzić do gry Łukasza Zachariasza, który już od kilku tygodni trenuje z drużyną. PZHL wciąż nie zatwierdził go do gry tłumacząc całą sytuację niespłaconym długiem wobec byłego bramkarza Adam Kubalskiego.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również