Sędziowie... na urlopach

05.03.2009
- Brać sędziowska jest wściekła, bo prezes OZPN-u traktuje nas nie jak partnerów, tylko jak wyrobników - grzmią arbitrzy i piszą wnioski o urlopy.
Opolski Związek Piłki Nożnej wprowadził nowy system rozliczania sędziów. Zdaniem arbitrów - godzący w ich interesy, bo w proponowanym ryczałcie kwoty na dojazdy są zbyt niskie. Marek Procyszyn, prezes OZPN-u, przekonuje, że te rozwiązania dbają o interesy klubów. Dotąd każdy arbiter za mecz otrzymywał ekwiwalent oraz rozliczał delegację za dojazd. Koszt ten przez wiele lat był wyliczany na podstawie stawek PKS i PKP.

To jednak fikcja, bo w weekendy nie sposób skoordynować rozkładów jazdy przewoźników z godzinami meczów. - Kiedy zaczynałem sędziowanie, to zdarzało się, że przyjeżdżałem do wioski trzy godziny przed meczem i czekałem na przystanku - mówi arbiter z Nysy. - Potem pożyczałem samochód i dokładałem do biznesu - żali się.

Zgodnie z nowymi stawkami PZPN-u (po 7 latach zwiększono ich wysokość) ekwiwalent arbitra klasy B wynosi 75 złotych brutto. OZPN "wycenia" prowadzenie zawodów klasy B na 86 zł brutto, czyli arbiter ma za 11 zł brutto dojechać na zawody i z nich wrócić. - Koszulki, spodenki, buty, getry, kartki, to suma trzystu złotych - analizuje inny arbiter. - Za mecz w najniższych klasach, po odliczeniu podatku i rzeczywistych kosztów dojazdu, sędzia będzie miał 30 złotych. Trudno takimi argumentami przekonać młodego człowieka do rozpoczęcia sędziowania - dodaje.

Efektem konfliktu są gremialne wnioski sędziów o urlop. A za niespełna dwa tygodnie na Opolszczyźnie ruszają piłkarskie rozgrywki...
źródło: Nowa Trybuna Opolska

Przeczytaj również