- Każdemu się wydaje, że potrafi biegać, ale po ostatnich treningach nabrałem wątpliwości – nie krył schodząc z treningu jeden z piłkarzy „Niebieskich”. Dyja zaczął bowiem wskazywać zawodnikom mankamenty, z których dotąd nie zdawali sobie sprawy, jak ułożenie sylwetki czy łokci. – Każdy niby biegać potrafi, ale tak naprawdę u każdego drzemią spore rezerwy i można sposób poruszania się poprawić. Oczywiście byli i tacy piłkarze, którzy mówili pod nosem: „co on mi tutaj prawi, że nie potrafię biegać, skoro 10 lat zarabiam w taki sposób na życie”. Zacząłem więc nagrywać treningi. Każdy miał możliwość, by zobaczyć sposób w jaki się porusza. Dodam, że nigdy nie podchodzę do danej osoby i nie mówię jej: „ty nie potrafisz”. Raczej podpowiadam, dzielę się drobnymi sugestiami. Zresztą zawodnicy szybko dostrzegli, że coś w tym jest. Sami przychodzą do mnie po zajęciach i rozmawiamy, co zrobić, aby byli jeszcze szybsi, lepiej się czuli na boisku – dodaje Dyja.
Jego funkcja nosi nazwę trenera przygotowania motorycznego. Do kompetencji Leszka Dyji należy również przeprowadzanie kompleksowych testów szybkościowych i wydolnościowych. Są one wykonywane w Ruchu cyklicznie, co kilka tygodni, by organizmy piłkarzy były stale monitorowane. W zależności od ich wyników, trener Waldemar Fornalik dokonuje ewentualnych modyfikacji w planie treningowym. Sprawdzani w taki sposób są też wszyscy zawodnicy, z którymi Ruch prowadzi rozmowy kontraktowe. – Wyniki testów szybkościowych nie decydują o tym, czy dany piłkarz zostanie zatrudniony, czy nie, ale to jeden z czynników. Informację przekazują trenerowi i dyrektorowi, a oni podejmują decyzję. Dodam tylko, że badamy bardzo wielu graczy, nie każdy jest przez Ruch zatrudniany – oznajmia Leszek Dyja.
ruch - przygotowania
09.01.2012
Polecane