Ruch - Koszarawa 3-0

11.10.2008
Ruch Radzionków pewnie wygrał z Koszarawą Żywiec. W samej końcówce meczu Jacek Jankowski, golkiper gospodarzy, obronił rzut karny wykonywany przez Damiana Gackiego.
Nie ma mocnych na lidera z Radzionkowa. Niektórzy co prawda liczyli na niespodziankę, bo przecież niespełna półtora roku temu Koszarawa pewnie ograła „Cidry” w dwumeczu decydującym o awansie do ówczesnej III ligi, ale dziś to zupełnie inne zespoły. Wartość zmian dokonanych w Ruchu pokazywały choćby akcje z pierwszej połowy, jeszcze nie zakończone co prawda trafieniem, ale już taką bramką „pachnące”. - Przyznam szczerze, że ani przez moment nie obawiałem się o wynik - podkreślał trener Rafał Górak. - Z każdą minutą nasza przewaga rosła, i coś w końcu musiało wpaść.[b]

[/b]Motorem napędowym niemal wszystkich akcji gospodarzy był oczywiście Adam Kompała, dziś znaczący dla Ruchu zapewne więcej, niż półtora roku temu Krzysztof Bizacki dla Koszarawy. Dwukrotnie w I połowie to były król strzelców ekstraklasy lobował Rafała Korca (w obu przypadkach - po dalekich wybiciach Jacka Jankowskiego i błędach Arkadiusza Gołąba), i dwukrotnie piłka mijała słupek bramki gości w bardzo niewielkiej odległości. A były jeszcze minimalnie chybione - bądź obronione przez golkipera - strzały i „główki” Pawła Giela, Sebastiana Gielzy, Tomasza Rzepki i wspomnianego już kapitana „Cidrów”. - Nie było wątpliwości, kto jest lepszy - przyznawał nawet... trener żywczan, Maciej Mrowiec. I tylko na tablicy wyników rezultat się nie zmieniał, co po przerwie zaczynało już wpędzać we frustrację fanów żółto-czarnych.

Wreszcie jednak Marcin Trzcionka odebrał piłkę jednemu z obrońców rywali w jego polu karnym, a Gielza dograną wzdłuż linii bramkowej futbolówkę wepchnął z metra do siatki. To było już siódme trafienie tego gracza w sezonie, ale dopiero pierwsze - na własnym stadionie. - Nieważne gdzie, nieważne kto - ważne, że wygrywamy - podkreślał radzionkowski snajper, który tak się rozochocił, że za chwilę poprawił na 2-0 pięknym uderzeniem z 16 m w samo okienko. Dogrywał - a jakże - Kompała; wychodziła jakość zmian, dokonanych od czasów wspomnianych baraży przez działaczy i trenerów radzionkowskich... Kropkę nad „i” postawił kapitalną główką Tomasz Stranc, choć tak naprawdę po nim powinni to zrobić jeszcze Marcin Kocur (trzykrotnie) i Marek Suker.[b]

Ruch Radzionków - Koszarawa Żywiec 3-0 (0-0)[/b]
1-0 - Gielza, 66 min
2-0 - Gielza, 69 min
3-0 - Stranc, 71 min

[b]Ruch[/b]: Jankowski - Żmuda (62. Piotr Giel), Domański, Rzepka, Mazur - Trzcionka, Stranc (72. Kocur), Paweł Giel, Sala (82. Kowalski) - Kompała, Gielza (77. Suker).
Trener Rafał Górak.

[b]Koszarawa[/b]: Korzec - Kapera, Cybulski, Gołąb (43. Chryst), Biliński - Lizak (56. Gąsiorek), Janik, Gacki, A. Kliś (72. Kochutek) - Hustava (90. Gołębiewski), Stolarczyk.
Trener Maciej Mrowiec.

[b]Żółte kartki[/b]: Rzepka, Sala - Hustava.
[b]Sędziował[/b] Marcin Szczupak (Częstochowa).
[b]Widzów[/b]: 300.
źródło: własne

Przeczytaj również