"Rozmawiałem z pewnym człowiekiem, ale muszę się odwdzięczyć Skrze"
01.02.2012
Działacze KP Odra 1922 Wodzisław Śląski szukali klubu w wyższej lidze, z którym mogliby się połączyć. Znaleźli w III-ligowy Start Bogdanowice. Co pan na to?
Jan Woś: - Żyjemy teraz w innych czasach i pewne rzeczy tak wyglądają. Sam jestem teraz w klubie, który również połączył się z innym, dlatego uważam, że jeżeli w tej chwili kogoś nie stać na grę w III lidze, to powinien jak najszybciej coś z tym zrobić. Nie wolno się pchać tam, gdzie na to człowieka nie stać, bo później wygląda to tak, że brnie się w długi, są oszukani kibice i zawodnicy. Ze strony Startu nie było wyjścia i dobrze, że próbują coś z tym zrobić.
Tym wyjściem będzie połączenie z założonym przez wodzisławskich kibiców klubem, kontynuatorem tradycji dawnej Odry. Czy nie ma pan mieszanych uczuć, że z C klasy do III ligi nie wchodzi się kolejnymi awansami, wywalczonymi na boisku?
- Miejsce Odry na pewno jest wyżej niż w C klasie. Kilkanaście lat graliśmy z sukcesami w ekstraklasie. W końcu klub upadł, myślę, że byłoby bardzo ciężko, by się wydostać po tych wszystkich szczeblach z C klasy. Jeżeli nowy klub, który powstał w miejsce Odry S.A., jest w stanie sobie poradzić finansowo i sportowo, to myślę, że jest to jak najbardziej słuszna decyzja.
To na pewno radość dla fanów, którzy nie byli winni upadkowi klubu...
- Kibice zawsze z Odrą byli. Pokazali, że sercem są z Odrą i nie miało dla nich znaczenia, gdzie gra. Sam byłem na kilku meczach i było naprawdę mnóstwo kibiców. Nie spotyka się tego nawet w III lidze, a już nie mówię o C klasie...
Byłby pan w Wodzisławiu Śląskim mile widzianą osobą. Ktoś panu już oferował jakąś funkcję?
- Rozmawiałem z jednym człowiekiem, który coś napomknął w tej sprawie, ale ja na dziś jestem związany umową ze Skrą Częstochowa. Zaczęliśmy budowę mocnej drużyny. Przede wszystkim jestem dłużnikiem pana prezesa, który w momencie, gdy włodarze ówczesnej Odry "wypięli się" na mnie, podał mi rękę. Jestem człowiekiem honorowym. Decyzja o rozstaniu ze Skrą będzie wtedy, kiedy działacze nie będą zadowoleni z mojej pracy. Podali mi rękę, muszę się odwdzięczyć.
Mówi pan o budowie silnej drużyny. Czy włodarze Skry mają ambitniejsze plany, np. awans do II ligi?
- Dziś na piłkę patrzymy nie tylko z punktu widzenia jakiś tam fantazji czy chęci, ale głównie z ekonomicznego. Na tę chwilę, awans do II ligi nie ma sensu, klubu nie byłoby na to stać. Gra na tym poziomie wiąże się z dalekimi wyjazdami, np. do Gdyni. Prestiż też nie jest taki duży. Liczę na to, że nastąpi reorganizacja II ligi i nie trzeba będzie tak daleko jeździć, zostanie to dostosowane do możliwości klubów. Dziś wygląda to tak, że jeden po drugim upadają.
Rozmawiał Michał Knura
Jan Woś: - Żyjemy teraz w innych czasach i pewne rzeczy tak wyglądają. Sam jestem teraz w klubie, który również połączył się z innym, dlatego uważam, że jeżeli w tej chwili kogoś nie stać na grę w III lidze, to powinien jak najszybciej coś z tym zrobić. Nie wolno się pchać tam, gdzie na to człowieka nie stać, bo później wygląda to tak, że brnie się w długi, są oszukani kibice i zawodnicy. Ze strony Startu nie było wyjścia i dobrze, że próbują coś z tym zrobić.
Tym wyjściem będzie połączenie z założonym przez wodzisławskich kibiców klubem, kontynuatorem tradycji dawnej Odry. Czy nie ma pan mieszanych uczuć, że z C klasy do III ligi nie wchodzi się kolejnymi awansami, wywalczonymi na boisku?
- Miejsce Odry na pewno jest wyżej niż w C klasie. Kilkanaście lat graliśmy z sukcesami w ekstraklasie. W końcu klub upadł, myślę, że byłoby bardzo ciężko, by się wydostać po tych wszystkich szczeblach z C klasy. Jeżeli nowy klub, który powstał w miejsce Odry S.A., jest w stanie sobie poradzić finansowo i sportowo, to myślę, że jest to jak najbardziej słuszna decyzja.
To na pewno radość dla fanów, którzy nie byli winni upadkowi klubu...
- Kibice zawsze z Odrą byli. Pokazali, że sercem są z Odrą i nie miało dla nich znaczenia, gdzie gra. Sam byłem na kilku meczach i było naprawdę mnóstwo kibiców. Nie spotyka się tego nawet w III lidze, a już nie mówię o C klasie...
Byłby pan w Wodzisławiu Śląskim mile widzianą osobą. Ktoś panu już oferował jakąś funkcję?
- Rozmawiałem z jednym człowiekiem, który coś napomknął w tej sprawie, ale ja na dziś jestem związany umową ze Skrą Częstochowa. Zaczęliśmy budowę mocnej drużyny. Przede wszystkim jestem dłużnikiem pana prezesa, który w momencie, gdy włodarze ówczesnej Odry "wypięli się" na mnie, podał mi rękę. Jestem człowiekiem honorowym. Decyzja o rozstaniu ze Skrą będzie wtedy, kiedy działacze nie będą zadowoleni z mojej pracy. Podali mi rękę, muszę się odwdzięczyć.
Mówi pan o budowie silnej drużyny. Czy włodarze Skry mają ambitniejsze plany, np. awans do II ligi?
- Dziś na piłkę patrzymy nie tylko z punktu widzenia jakiś tam fantazji czy chęci, ale głównie z ekonomicznego. Na tę chwilę, awans do II ligi nie ma sensu, klubu nie byłoby na to stać. Gra na tym poziomie wiąże się z dalekimi wyjazdami, np. do Gdyni. Prestiż też nie jest taki duży. Liczę na to, że nastąpi reorganizacja II ligi i nie trzeba będzie tak daleko jeździć, zostanie to dostosowane do możliwości klubów. Dziś wygląda to tak, że jeden po drugim upadają.
Rozmawiał Michał Knura
Polecane