Rogów ma dobrą pozycję, ale boi się... przypadkowego spadku

08.04.2012
- Mamy dobrą sytuację w tabeli, ale cały czas ciąży nad nami widmo tego, że nie wiadomo, ile drużyn skąd spadnie - mówi Piotr Paś, doświadczony bramkarz III-ligowej Przyszłości Rogów, po meczu z BKS-em.
Beniaminek z Rogowa zremisował na boisku w Bielsku-Białej 0-0 i jego piłkarze z zadowoleniem mogą usiąść do świątecznych śniadań. - Szczerze mówiąc, przed meczem zakładaliśmy sobie, że zdobycie punktu tutaj jest takim minimum. Po tych dwóch pierwszych spotkaniach, w których zremisowaliśmy z Odrą Opolę, a w drugiej połowie byliśmy równorzędnym, jeśli nie lepszym, przeciwnikiem, później z Victorią Chróścice w dziwnych warunkach, znów chcieliśmy nie przegrać. To się udało i jesteśmy zadowoleni - mówi Paś.

- W Bielsku była piękna pogoda, spotkały się dwie wyrównane drużyny i to wszystko było widać. Oba zespoły stworzyły sobie po dwie groźne sytuacje i myślę, że remis to sprawiedliwy wynik - dodaje.

Wspomniane mecze z Odrą czy wczorajszy ze Stalą, pokazują, że beniaminek nie ma żadnego respektu przed uznanymi firmami tej ligi. - Nie boimy się tych faworytów, walczymy. Gramy też o pieniądze, mamy młody zespół. Cieszy, że gramy dobrą piłkę, bo to jest najważniejsze. Sytuacja w tabeli jest dobra, ale mamy nad sobą widmo tego, skąd ile drużyn spadnie. Dlatego gramy o każdy punkcik, bo potem może się okazać, że nagle spada pięć zespołów. Chodzi o to, żeby gdzieś przypadkiem się do tego grona nie "załapać"... - tłumaczy były gracz m.in. Energetyka ROW Rybnik.

Zespół Tomasza Sosny doznał zimą pewnych osłabień, jednak jak na razie wcale tego po nim nie widać. - Odeszło trzech zawodników do ROW-u, a jeden - Przemysław Szkatuła - do Polonii Bytom. Trener przed pierwszym meczem w Opolu mówił, że kadrowo jesteśmy teraz słabsi, ale widać, że drużyna nadrabia to walką. Poza tym, ci młodzi, którzy weszli do zespołu, udowadniają, że potrafią grać w piłkę i spokojnie mogą poradzić sobie na tym poziomie - chwali bramkarz.

W meczu z BKS-em, Przyszłość musiała się zmagać z jeszcze jednym osłabieniem - brakiem doświadczonego napastnika Roberta Żbikowskiego. - Nabawił się urazu w meczu z Chróścicami. W Bielsku próbował jeszcze wyjść na lekki rozruch, ale bolało go z tłuczone żebro i nie mógł wystąpić - wyjaśnia Piotr Paś. Pod jego nieobecność koledzy bramki nie strzelili, ale na bezbramkowy remis, jak widać, nie narzekają.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również