Rekord trenera BKS-u. Po raz trzeci zdobył... mistrzostwo świata
12.06.2011
Bielszczanie po raz trzeci z rzędu zakończyli sezon w III lidze opolsko-śląskiej na podium. W poprzednich dwóch sezonach dawali się wyprzedzić kolejno Ruchowi Radzionków i Ruchowi Zdzieszowice, które uzyskiwały awans. Tym razem Stal finiszowała na trzeciej pozycji, przegrywając z Energetykiem ROW Rybnik i Skałką Żabnica.
W rundzie wiosennej bielszczanie na własnym stadionie odnieśli trzy zwycięstwa, tyle samo razy remisowali i dwukrotnie schodzili z boiska pokonani. Wydaje się, że to dorobek średni, ale trener Mandla oburza się na takie określenie. - Gdybyśmy dzisiaj byli na siódmym, czy ósmym miejscu, to byśmy powiedzieli: "dobrze, że tak się stało!". Celem było utrzymanie, nie wiadomo z jakim skutkiem. A dzisiaj mówimy o średniej rundzie zakończonej trzecim miejscem. Daj Boże wszystkim zespołom i trenerom, którzy mają za cel utrzymanie, finiszowanie na podium - podkreśla szkoleniowiec.
Niektórzy kibice BKS-u żałują, że ich zespół po raz kolejny nie włączył się do walki o awans, ale w tych warunkach, jakie panują w klubie, ciężko w ogóle o tym mówić. - Ci chłopcy zostawiają zdrowie, serce i zaangażowanie na boisku. Jeżeli wszyscy wszystko tak dobrze wiedzą, to niech sobie odpowiedzą, czego tej drużynie brakuje... - kończy Marek Mandla.
W rundzie wiosennej bielszczanie na własnym stadionie odnieśli trzy zwycięstwa, tyle samo razy remisowali i dwukrotnie schodzili z boiska pokonani. Wydaje się, że to dorobek średni, ale trener Mandla oburza się na takie określenie. - Gdybyśmy dzisiaj byli na siódmym, czy ósmym miejscu, to byśmy powiedzieli: "dobrze, że tak się stało!". Celem było utrzymanie, nie wiadomo z jakim skutkiem. A dzisiaj mówimy o średniej rundzie zakończonej trzecim miejscem. Daj Boże wszystkim zespołom i trenerom, którzy mają za cel utrzymanie, finiszowanie na podium - podkreśla szkoleniowiec.
Niektórzy kibice BKS-u żałują, że ich zespół po raz kolejny nie włączył się do walki o awans, ale w tych warunkach, jakie panują w klubie, ciężko w ogóle o tym mówić. - Ci chłopcy zostawiają zdrowie, serce i zaangażowanie na boisku. Jeżeli wszyscy wszystko tak dobrze wiedzą, to niech sobie odpowiedzą, czego tej drużynie brakuje... - kończy Marek Mandla.
Polecane