Rekord - Skałka 0-2. Czołowy zespół I ligi oglądał beskidzkie derby
24.05.2011
Zdarzenie
W 62. minucie żabniczanie przeprowadzili piękną akcję, która odebrała resztki nadziei piłkarzom z Bielska-Białej. Adrian Gdovicin uciekł obrońcom lewym skrzydłem, dograł do środka do Dawida Ryndaka, a ten wycofał piłkę na 25. metr do Mateusza Kupczaka. Wypożyczony z Podbeskidzia Bielsko-Biała młody pomocnik huknął w górny róg bramki, zdobywając pięknego gola.
Bohater
Wcale nie żaden ze strzelców goli dla Skałki. Najlepiej prezentował się wspomniany Gdovicin. Słowacki skrzydłowy robił wiele zamieszania w eksperymentalnie ustawionej defensywie Rekordu. Miał też udział przy obu trafieniach III-ligowca.
Antybohater
Daniele de Pascali. Włoski pomocnik dostał szansę gry przez 90 minut od trenera Mirosława Szymury, co nie zdarza się często, jednak wątpliwe, by prędko wybiegł ponownie w wyjściowej jedenastce. Gracz Rekordu miał problem nawet z elementarnymi zagraniami, jak podanie do partnera oddalonego o kilka metrów, czy przyjęcie piłki. Oby nie okazało się, że obecność Włocha w IV-ligowej drużynie stanowi tylko ciekawostkę i nic ponad to...
Co ciekawego
- Spotkanie oglądali piłkarze Sandecji Nowy Sącz, którzy jutro zagrają z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Czołowa drużyna I ligi przyjechała w Beskidy dzień wcześniej i zamieszkała właśnie w hotelu Rekordu.
- Grzegorz Bogdan, pomocnik gospodarzy, nie był specjalnie zainteresowany tym, jak idzie jego kolegom. Kiedy trener zdecydował się zmienić go w przerwie, ten przebrał się w "cywilne" ubranie i... opuścił teren stadionu.
- Żabniczanie zdobyli pierwszego gola po ładnej, zespołowej akcji. Marcin Dudka zagrał crossową piłkę z własnej połowy na lewe skrzydło do Gdovicina, który wycofał do Łukasza Winiarczyka. Lewy obrońca Skałki dośrodkował na głowę Pavola Szuhaja, a rosły napastnik nie miał problemów z wpakowaniem piłki do siatki.
- Bielszczanie pierwszy i jedyny celny strzał w tym meczu oddali w... 88. minucie. Wtedy to Bartosz Woźniak spróbował zdobyć gola przewrotką. Strzał był bardzo lekki i nie mógł sprawić problemów Jaroslavowi Szteinigerowi, ale do statystyk został zaliczony.
- Trener Mirosław Szymura dokonał trzech zmian już w przerwie meczu. Przemysław Suchowski, jeden z wprowadzonych wtedy zawodników, zdążył jednak otrzymać dwie żółte kartki.
W 62. minucie żabniczanie przeprowadzili piękną akcję, która odebrała resztki nadziei piłkarzom z Bielska-Białej. Adrian Gdovicin uciekł obrońcom lewym skrzydłem, dograł do środka do Dawida Ryndaka, a ten wycofał piłkę na 25. metr do Mateusza Kupczaka. Wypożyczony z Podbeskidzia Bielsko-Biała młody pomocnik huknął w górny róg bramki, zdobywając pięknego gola.
Bohater
Wcale nie żaden ze strzelców goli dla Skałki. Najlepiej prezentował się wspomniany Gdovicin. Słowacki skrzydłowy robił wiele zamieszania w eksperymentalnie ustawionej defensywie Rekordu. Miał też udział przy obu trafieniach III-ligowca.
Antybohater
Daniele de Pascali. Włoski pomocnik dostał szansę gry przez 90 minut od trenera Mirosława Szymury, co nie zdarza się często, jednak wątpliwe, by prędko wybiegł ponownie w wyjściowej jedenastce. Gracz Rekordu miał problem nawet z elementarnymi zagraniami, jak podanie do partnera oddalonego o kilka metrów, czy przyjęcie piłki. Oby nie okazało się, że obecność Włocha w IV-ligowej drużynie stanowi tylko ciekawostkę i nic ponad to...
Co ciekawego
- Spotkanie oglądali piłkarze Sandecji Nowy Sącz, którzy jutro zagrają z Podbeskidziem Bielsko-Biała. Czołowa drużyna I ligi przyjechała w Beskidy dzień wcześniej i zamieszkała właśnie w hotelu Rekordu.
- Grzegorz Bogdan, pomocnik gospodarzy, nie był specjalnie zainteresowany tym, jak idzie jego kolegom. Kiedy trener zdecydował się zmienić go w przerwie, ten przebrał się w "cywilne" ubranie i... opuścił teren stadionu.
- Żabniczanie zdobyli pierwszego gola po ładnej, zespołowej akcji. Marcin Dudka zagrał crossową piłkę z własnej połowy na lewe skrzydło do Gdovicina, który wycofał do Łukasza Winiarczyka. Lewy obrońca Skałki dośrodkował na głowę Pavola Szuhaja, a rosły napastnik nie miał problemów z wpakowaniem piłki do siatki.
- Bielszczanie pierwszy i jedyny celny strzał w tym meczu oddali w... 88. minucie. Wtedy to Bartosz Woźniak spróbował zdobyć gola przewrotką. Strzał był bardzo lekki i nie mógł sprawić problemów Jaroslavowi Szteinigerowi, ale do statystyk został zaliczony.
- Trener Mirosław Szymura dokonał trzech zmian już w przerwie meczu. Przemysław Suchowski, jeden z wprowadzonych wtedy zawodników, zdążył jednak otrzymać dwie żółte kartki.
Polecane