Rekord - Przyszłość 2-0. Lider narodził się w bólach...
25.08.2013
Wydarzenie
W 36. minucie Rekord Bielsko-Biała objął prowadzenie. Do rzutu wolnego na 20. metrze przed bramką podszedł Andrzej Maślorz i precyzyjnym strzałem w górny róg bramki pokonał Piotra Pasia. Trzeba powiedzieć, że gol ze stałego fragmentu gry uratował bielszczan, bo choć mieli - zwłaszcza w pierwszej połowie - optyczną przewagę, to stwarzanie bramkowych sytuacji przychodziło im trudno.
Bohater
Ciężko kogokolwiek wyróżnić za ten przeciętny mecz, ale stawiamy na tego, który wykazywał największą ochotę do gry. Kamil Benauer rozgrywał już w życiu lepsze spotkania, lecz i tak był dziś najgroźniejszym zawodnikiem rogowian. Imponował sporą szybkością, dobrym dryblingiem i ciągiem na bramkę. Zdziwimy się, jeśli 22-latkiem nie zainteresuje się wkrótce drużyna z wyższej ligi, mimo że dziś grał zbyt indywidualnie.
Rozczarowanie
Zawodnicy Tomasza Sosny w zeszłym sezonie zajęli trzecie miejsce i walczyli do końca o awans do II ligi. To był jednak wynik ponad stan organizacyjno-finansowy Przyszłości. Mimo to, nikt nie spodziewał się tak nagłego zjazdu. Rogowianie w pierwszych czterech kolejkach zdobyli dwa punkty i nie zdołali nawet strzelić gola. Powoli może się zacząć zapalać czerwona lampka, bo w tak trudnym sezonie łatwo będzie tylko o... spadek.
Co ciekawego
- Rekord w piękny sposób zakończył mecz. Akcję rozpoczął w środku pola Jakub Warywoda, podając do Krzysztofa Koczura, ten dograł do Mieczysława Sikory, a były napastnik Łódzkiego KS-u w sytuacji sam na sam obsłużył jeszcze Bartosza Woźniaka, który trafił do pustej bramki.
- Trzy minuty przed stratą pierwszej bramki, rogowianie przeprowadzili najładniejszą akcję pierwszej połowy. Robert Żbikowski "poklepał" piłkę z Kamilem Kucharskim, który wypuścił prostopadłym podaniem Kamila Benauera. Błyskotliwy skrzydłowy strzelił w kierunku dalszego rogu, ale poradził sobie z jego uderzeniem Krzysztof Michałowski.
- W 55. minucie gola marzeń mógł zdobyć Dawid Ogrocki. Lewy pomocnik zespołu z Cygańskiego Lasu huknął z półwoleja z 30 metrów, ale minimalnie chybił.
- Na trybunach można było spotkać m.in. Adriana Sikorę, byłego reprezentanta Polski czy Joachima Miklera, niegdyś bramkarza Podbeskidzia, który obecnie występuje w Iskrze Pszczyna.
- W Rekordzie dobrze funkcjonowały schematy rozegrania kontrataków. Bartosz Woźniak, ustawiony tyłem do bramki w środkowym kole, w ciemno zagrywał piłkę za siebie, na skrzydła, gdzie już pędzili jego koledzy. Wyglądało to naprawdę groźnie.
- Rekord awansował na pozycję lidera, mając na koncie trzy zwycięstwa i remis. Na drugiej pozycji jest Nadwiślan Góra. Obie drużyny jeszcze przed wakacjami rywalizowały w IV lidze.
W 36. minucie Rekord Bielsko-Biała objął prowadzenie. Do rzutu wolnego na 20. metrze przed bramką podszedł Andrzej Maślorz i precyzyjnym strzałem w górny róg bramki pokonał Piotra Pasia. Trzeba powiedzieć, że gol ze stałego fragmentu gry uratował bielszczan, bo choć mieli - zwłaszcza w pierwszej połowie - optyczną przewagę, to stwarzanie bramkowych sytuacji przychodziło im trudno.
Bohater
Ciężko kogokolwiek wyróżnić za ten przeciętny mecz, ale stawiamy na tego, który wykazywał największą ochotę do gry. Kamil Benauer rozgrywał już w życiu lepsze spotkania, lecz i tak był dziś najgroźniejszym zawodnikiem rogowian. Imponował sporą szybkością, dobrym dryblingiem i ciągiem na bramkę. Zdziwimy się, jeśli 22-latkiem nie zainteresuje się wkrótce drużyna z wyższej ligi, mimo że dziś grał zbyt indywidualnie.
Rozczarowanie
Zawodnicy Tomasza Sosny w zeszłym sezonie zajęli trzecie miejsce i walczyli do końca o awans do II ligi. To był jednak wynik ponad stan organizacyjno-finansowy Przyszłości. Mimo to, nikt nie spodziewał się tak nagłego zjazdu. Rogowianie w pierwszych czterech kolejkach zdobyli dwa punkty i nie zdołali nawet strzelić gola. Powoli może się zacząć zapalać czerwona lampka, bo w tak trudnym sezonie łatwo będzie tylko o... spadek.
Co ciekawego
- Rekord w piękny sposób zakończył mecz. Akcję rozpoczął w środku pola Jakub Warywoda, podając do Krzysztofa Koczura, ten dograł do Mieczysława Sikory, a były napastnik Łódzkiego KS-u w sytuacji sam na sam obsłużył jeszcze Bartosza Woźniaka, który trafił do pustej bramki.
- Trzy minuty przed stratą pierwszej bramki, rogowianie przeprowadzili najładniejszą akcję pierwszej połowy. Robert Żbikowski "poklepał" piłkę z Kamilem Kucharskim, który wypuścił prostopadłym podaniem Kamila Benauera. Błyskotliwy skrzydłowy strzelił w kierunku dalszego rogu, ale poradził sobie z jego uderzeniem Krzysztof Michałowski.
- W 55. minucie gola marzeń mógł zdobyć Dawid Ogrocki. Lewy pomocnik zespołu z Cygańskiego Lasu huknął z półwoleja z 30 metrów, ale minimalnie chybił.
- Na trybunach można było spotkać m.in. Adriana Sikorę, byłego reprezentanta Polski czy Joachima Miklera, niegdyś bramkarza Podbeskidzia, który obecnie występuje w Iskrze Pszczyna.
- W Rekordzie dobrze funkcjonowały schematy rozegrania kontrataków. Bartosz Woźniak, ustawiony tyłem do bramki w środkowym kole, w ciemno zagrywał piłkę za siebie, na skrzydła, gdzie już pędzili jego koledzy. Wyglądało to naprawdę groźnie.
- Rekord awansował na pozycję lidera, mając na koncie trzy zwycięstwa i remis. Na drugiej pozycji jest Nadwiślan Góra. Obie drużyny jeszcze przed wakacjami rywalizowały w IV lidze.
Polecane