Rekord kolejny raz z rzędu drugi. "Jesteśmy zdruzgotani..."
09.06.2012
- Komentarz, do tego, co się stało, jest zbyteczny - mówi załamany Bartosz Woźniak, napastnik bielszczan. - Liczyliśmy do końca na Gwarka Ornontowice, na walkę fair i myślę, że taka była. Były w tym sezonie bardzo duże emocje i my bardzo, bardzo, bardzo chcieliśmy awansować, ale za dużo meczów przegraliśmy na własne życzenie. Mieliśmy naprawdę dobry finisz, lecz to nie zmieni tego, że nadal jesteśmy w IV lidze... - kręci głową były gracz Podbeskidzia Bielsko-Biała.
W III lidze śląsko-opolskiej po raz pierwszy w historii zagra więc LKS Czaniec, który wskakuje tym samym do trójki najlepszych - obok Podbeskidzia i BKS-u Stal - drużyn w regionie. - Pozostaje tylko pogratulować całemu zespołowi z Czańca i panu prezesowi Waligórze awansu do III ligi. Szacunek za tę rywalizację, którą żyliśmy z dnia na dzień i z tygodnia na tydzień przez cały sezon. Raz my byliśmy liderem, raz oni. Wszystko było na wyciągnięcie ręki... Czaniec miał więcej tego boiskowego szczęścia. A my próbujemy budować tę markę Rekordu, walczymy, jednak na dzień dzisiejszy jesteśmy w tym samym miejscu - dodaje Woźniak.
Po tak zaciętej, wielomiesięcznej rywalizacji, ciężko będzie się na pewno pogodzić z pozostaniem w tej samej lidze. - Jesteśmy zdruzgotani, bo piłkarsko nie wyglądaliśmy najgorzej. Praca wykonywana na treningach powodowała, że graliśmy naprawdę niezłą piłkę. Ale dziś, zamiast się cieszyć, niebo nad nami płacze... - mówi napastnik, nawiązując do deszczowej pogody, panującej w Wiśle.
Jak dalej będzie funkcjonował Rekord? Niewątpliwie brak awansu nie wstrząśnie tak spokojnie budowanym klubem, ale kilku najbardziej kosztownych w utrzymaniu może się pożegnać z klubem z Cygańskiego Lasu. - Nie wiem, co teraz będzie. Na razie się nie da o tym myśleć. Trzeba przełknąć gorzką pigułkę. Musimy czekać kolejny rok, ale ja ze swojej strony mogę zadeklarować, że - jeśli będzie mi dane - będziemy się znów bić o tę III ligę, bo taka firma jak Rekord na to zasługuje - podkreśla.
Bielszczanie zajęli drugie miejsce w tabeli, a to oznacza, że przy częstych w polskiej lidze roszadach, mogą jeszcze latem wskoczyć do III ligi. - Awansem premiuje miejsce pierwsze, my zajęliśmy drugie. Nie możemy liczyć na łut szczęścia, bo mieliśmy 30 meczów na pokazanie wyższości - ucina Bartosz Woźniak.
W III lidze śląsko-opolskiej po raz pierwszy w historii zagra więc LKS Czaniec, który wskakuje tym samym do trójki najlepszych - obok Podbeskidzia i BKS-u Stal - drużyn w regionie. - Pozostaje tylko pogratulować całemu zespołowi z Czańca i panu prezesowi Waligórze awansu do III ligi. Szacunek za tę rywalizację, którą żyliśmy z dnia na dzień i z tygodnia na tydzień przez cały sezon. Raz my byliśmy liderem, raz oni. Wszystko było na wyciągnięcie ręki... Czaniec miał więcej tego boiskowego szczęścia. A my próbujemy budować tę markę Rekordu, walczymy, jednak na dzień dzisiejszy jesteśmy w tym samym miejscu - dodaje Woźniak.
Po tak zaciętej, wielomiesięcznej rywalizacji, ciężko będzie się na pewno pogodzić z pozostaniem w tej samej lidze. - Jesteśmy zdruzgotani, bo piłkarsko nie wyglądaliśmy najgorzej. Praca wykonywana na treningach powodowała, że graliśmy naprawdę niezłą piłkę. Ale dziś, zamiast się cieszyć, niebo nad nami płacze... - mówi napastnik, nawiązując do deszczowej pogody, panującej w Wiśle.
Jak dalej będzie funkcjonował Rekord? Niewątpliwie brak awansu nie wstrząśnie tak spokojnie budowanym klubem, ale kilku najbardziej kosztownych w utrzymaniu może się pożegnać z klubem z Cygańskiego Lasu. - Nie wiem, co teraz będzie. Na razie się nie da o tym myśleć. Trzeba przełknąć gorzką pigułkę. Musimy czekać kolejny rok, ale ja ze swojej strony mogę zadeklarować, że - jeśli będzie mi dane - będziemy się znów bić o tę III ligę, bo taka firma jak Rekord na to zasługuje - podkreśla.
Bielszczanie zajęli drugie miejsce w tabeli, a to oznacza, że przy częstych w polskiej lidze roszadach, mogą jeszcze latem wskoczyć do III ligi. - Awansem premiuje miejsce pierwsze, my zajęliśmy drugie. Nie możemy liczyć na łut szczęścia, bo mieliśmy 30 meczów na pokazanie wyższości - ucina Bartosz Woźniak.
Polecane