Rajfel może się "posypać". Piłkarze wyjadą na zachód do pracy?!
02.10.2009
Nieco ponad dwa tygodnie temu informowaliśmy o częściowej spłacie zadłużenia, jakie wobec swoich zawodników ma Rajfel Krasiejów. Do przekazania na ich ręce określonych sum pieniędzy rzeczywiście doszło, ale - jak się okazuje - do grona szczęśliwców może się zaliczać ledwie... pięciu graczy! Pozostali najzwyczajniej w świecie muszą czekać dalej.
- Prezes Lech wypłacił jakiś fragment zaległości tym najstarszym. O reszcie zapomniał - wścieka się jeden z piłkarzy, proszący o anonimowość. Co więcej, podobna sytuacja już wcześniej na Opolszczyźnie miała miejsce. - Po zakończeniu minionego sezonu pan Lech obiecał, że niebawem ureguluje wobec nas długi. Co z tego wyszło? Przed startem obecnych rozgrywek pewne kwoty wpłynęły na konta, ale tylko połowy z nas! - wskazuje nasz rozmówca.
Przekonuje też, że "szatnia" ma już dosyć obietnic "sternika" klubu. Obietnic bez pokrycia. - Prezes o niczym nas nie informuje. Nie wiemy, czy są szanse na pozyskanie sponsora, jaka jest dokładnie sytuacja klubu. Cały czas powtarza nam, że pieniądze będą. Ale ile można? - irytuje się piłkarz. No właśnie, ile? - Groźba rozpadu drużyny jeszcze przed końcem tego roku jest bardzo realna. Nie brak chłopaków, którzy myślą o tym, by wyjechać do pracy na zachód. Bo i za co tu utrzymać siebie oraz rodziny? - zapytuje zrezygnowany zawodnik.
Dokładnie dzisiaj minął kolejny - wyznaczony przez prezesa - termin spłaty zadłużenia. Niewykluczone, że w najbliższych kolejkach udziałem zespołu stanie się strajk. A przypomnijmy, że w tym sezonie gracze z Krasiejowa opóźnili już rozpoczęcie meczu z Ruchem Zdzieszowice. Każda kolejna forma zwrócenia na siebie uwagi będzie tylko drastyczniejsza.
- Prezes Lech wypłacił jakiś fragment zaległości tym najstarszym. O reszcie zapomniał - wścieka się jeden z piłkarzy, proszący o anonimowość. Co więcej, podobna sytuacja już wcześniej na Opolszczyźnie miała miejsce. - Po zakończeniu minionego sezonu pan Lech obiecał, że niebawem ureguluje wobec nas długi. Co z tego wyszło? Przed startem obecnych rozgrywek pewne kwoty wpłynęły na konta, ale tylko połowy z nas! - wskazuje nasz rozmówca.
Przekonuje też, że "szatnia" ma już dosyć obietnic "sternika" klubu. Obietnic bez pokrycia. - Prezes o niczym nas nie informuje. Nie wiemy, czy są szanse na pozyskanie sponsora, jaka jest dokładnie sytuacja klubu. Cały czas powtarza nam, że pieniądze będą. Ale ile można? - irytuje się piłkarz. No właśnie, ile? - Groźba rozpadu drużyny jeszcze przed końcem tego roku jest bardzo realna. Nie brak chłopaków, którzy myślą o tym, by wyjechać do pracy na zachód. Bo i za co tu utrzymać siebie oraz rodziny? - zapytuje zrezygnowany zawodnik.
Dokładnie dzisiaj minął kolejny - wyznaczony przez prezesa - termin spłaty zadłużenia. Niewykluczone, że w najbliższych kolejkach udziałem zespołu stanie się strajk. A przypomnijmy, że w tym sezonie gracze z Krasiejowa opóźnili już rozpoczęcie meczu z Ruchem Zdzieszowice. Każda kolejna forma zwrócenia na siebie uwagi będzie tylko drastyczniejsza.
Polecane