Przyszłość Rogów jest na pierwszym miejscu, ale z awansu nic nie wyjdzie?
23.05.2013
Przyszłość wciąż zajmuje pierwsze miejsce w III lidze, ale za jej plecami znajduje się spora grupa pościgowa. Losy awansu nie są więc rozstrzygnięte, a patrząc na sytuację organizacyjną klubu, można zakładać, że to nie obecny lider jest faworytem do awansu...
- Nie ukrywam, że coraz bardziej zachwiana jest wiarygodność, co mnie strasznie martwi. Kończy się sezon, a wraz z nim sporo umów. Nikt nie wie, co będzie. Faktem jest, że po śmierci prezesa Ryszarda Skatuły sytuacja jeszcze się pogorszyła. To był człowiek, który za to wszystko odpowiadał i to trzymał, a teraz możliwości niektórych działaczy są ograniczone i pojawiają się problemy. Zaległości są mniej więcej takie, jak wcześniej, ale jest dużo innych spraw, które przeszkadzają - mówi szkoleniowiec pierwszej drużyny, Tomasz Sosna.
Mimo tych problemów, sztab szkoleniowy i zawodnicy Przyszłości chcą walczyć o wygranie ligi. - Pomimo że nie jesteśmy krezusami, bardzo chciałbym utrzymać 1. miejsce do końca. Wiem jednak, że będzie to trudne. Zawodnicy pewnie też mieliby niesamowitą satysfakcję. To nie jest jednak tak, że musimy awansować. Nie musimy, a nie wiem, czy gdyby do tego nie doszło, to nie byłby to gwóźdź do trumny tego klubu - jasno stawia sprawę trener. Realny jest więc scenariusz, w którym drużyna zrezygnuje z awansu. - Tak to widzę i z rozmów, jakie przeprowadziłem w ostatnim czasie mogę wnioskować, że właśnie tak by się to potoczyło. Nikt jednak nie zabrania nam wygrać ligi i zrobimy wszystko, by to uczynić - zapewnia Sosna.
- Nie ukrywam, że coraz bardziej zachwiana jest wiarygodność, co mnie strasznie martwi. Kończy się sezon, a wraz z nim sporo umów. Nikt nie wie, co będzie. Faktem jest, że po śmierci prezesa Ryszarda Skatuły sytuacja jeszcze się pogorszyła. To był człowiek, który za to wszystko odpowiadał i to trzymał, a teraz możliwości niektórych działaczy są ograniczone i pojawiają się problemy. Zaległości są mniej więcej takie, jak wcześniej, ale jest dużo innych spraw, które przeszkadzają - mówi szkoleniowiec pierwszej drużyny, Tomasz Sosna.
Mimo tych problemów, sztab szkoleniowy i zawodnicy Przyszłości chcą walczyć o wygranie ligi. - Pomimo że nie jesteśmy krezusami, bardzo chciałbym utrzymać 1. miejsce do końca. Wiem jednak, że będzie to trudne. Zawodnicy pewnie też mieliby niesamowitą satysfakcję. To nie jest jednak tak, że musimy awansować. Nie musimy, a nie wiem, czy gdyby do tego nie doszło, to nie byłby to gwóźdź do trumny tego klubu - jasno stawia sprawę trener. Realny jest więc scenariusz, w którym drużyna zrezygnuje z awansu. - Tak to widzę i z rozmów, jakie przeprowadziłem w ostatnim czasie mogę wnioskować, że właśnie tak by się to potoczyło. Nikt jednak nie zabrania nam wygrać ligi i zrobimy wszystko, by to uczynić - zapewnia Sosna.
Polecane